Piłkarze Hannoveru 96 po ciekawym spotkaniu zremisowali z Levante 2:2. Ostatni mecz grupy L był niezwykle emocjonujący, o czym świadczy choćby fakt, że gola na 2:2 gospodarze zdobyli w 93. minucie. Na listę strzelców wpisali się dziś Stindl i Ya Konan (H96) oraz Angel i Iborra (Levante).
Hannover i Levante to zdecydowanie najlepsze zespoły grupy L Ligi Europy. Stawką pojedynku tych drużyn było pierwsze miejsce w grupie, bo zarówno Levante, jak i Hannover awans wywalczyli już wcześniej. Dla „Granotas” była to okazja, żeby zdetronizować zespół Mirko Slomki i wskoczyć na pierwsze miejsce w grupie. Piłkarze Hannoveru nie zamierzali poddać się bez walki, gdyż czołowa lokata w grupie mogła zagwarantować to, że w następnej fazie rozgrywek będzie można uniknąć mocniejszych ekip.
Pierwsze dziesięć minut meczu na Ciudad de Valencia było dość nudne. Obie drużyny grały chaotycznie, nie potrafiąc stworzyć dogodnej sytuacji bramkowej. Brakowało dokładności i spokoju w rozgrywaniu piłki. Pierwszą dobrą okazję do zdobycia gola miał w 12. minucie Michel. Jednak pomocnik Levante uderzył zbyt lekko, a do tego wprost w Zielera. W 15. minucie w polu karnym „Die Roten” padł El Zhar. Sędzia nie dał jednak nabrać się Marokańczykowi i nie podyktował rzutu karnego. Poza tym ukarał El Zhara żółtą kartką. W 18. minucie goście dość niespodziewanie wyszli na prowadzenie. Pinto zagrał doskonałą, prostopadłą piłkę do Stindla, który niepotrzebnie odegrał ją do Ya Konana. Obrońca Levante jednak przeciął to podanie i piłka ponownie trafiła do Stindla, który z kilku metrów wpakował ją do siatki. Kilka chwil później doskonałą okazję do tego, by podwyższyć wynik, miał Huszti, lecz jego uderzenie było nieprecyzyjne. Podopieczni Mirko Slomki nie rezygnowali i dopięli swego. W 26. minucie Stindl zagrał perfekcyjną piłkę do Ya Konana, który znakomicie przelobował golkipera Levante i zdobył drugiego gola w tym meczu.
Piłkarze H96 wręcz bombardowali bramkę Levante. Najpierw piękną, składną akcję zakończył strzałem Ya Konan, lecz Navas był na posterunku i obronił to uderzenie. Kilka sekund później Diouf świetnie główkował, ale trafił tylko w poprzeczkę. Gracze Levante mieli najlepszą okazję w 35. minucie. Michel był bliski strzelenia gola bezpośrednio z rzutu rożnego. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2:0 dla Hannoveru. Trzeba przyznać, że był to rezultat jak najbardziej sprawiedliwy. Podopieczni Mirko Slomki byli po prostu drużyną dużo lepszą w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła.
Drugą część gry świetnie zaczęli gospodarze. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Angel. Napastnik Levante mocnym strzałem z kilku metrów pokonał Zielera i było już tylko 2:1 dla Hannoveru. Gra w drugiej połowie bardzo się wyrównała. Piłkarze Levante, zapewne po solidnej reprymendzie trenera, wzięli się garść i byli równorzędnym przeciwnikiem dla niemieckich zawodników. Świetną okazję do doprowadzenia do remisu zmarnował Michel, który zamiast zagrać do lepiej ustawionego partnera, zdecydował się na uderzenie. Chwilę później Michel znalazł się w sytuacji sam na sam. Napastnik Levante po raz kolejny zmarnował świetną okazję, przegrywając pojedynek z Zielerem. Mimo że gospodarze przeważali, to wynik wciąż nie ulegał zmianie. Widać było, że w końcówce piłkarzom Levante brakowało już sił i świeżości. Nie mieli również pomysłu na to, jak rozbić doskonale funkcjonującą obronę Hannoveru. Zawodnicy Levante jednak dopięli swego. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Iborra fantastyczną główką zdobył gola na 2:2










