Tomasz Hajto wraca na ławkę trenerską. GKS Tychy ściągnął ciągle niedoświadczonego trenera, aby utrzymał klub na drugim szczeblu rozgrywek. Od razu rzuca się w oczy jeden kontrast. Taki ułożony klub, a całkiem inny szkoleniowiec.
Tyski klub okupuje obecnie miejsce w strefie spadkowej, a plany przed sezonem były przecież znacznie wyższe. Brakuje ośmiu punktów do bezpiecznego miejsca, a rywale przecież nie śpią. Po kolejnej porażce ze Stomilem Olsztyn „pałka się przegła” i Tomasz Wolak wyleciał ze stanowiskoa. Trzeba było kogoś ściągnąć do reanimacji i padło na byłego stopera reprezentacji Polski.
Hajto będzie miał okazję spokojnie przygotować swoją ekipę do decydujących wiosennych rozgrywek, zapewne dostanie też w miarę wolną rękę na rynku transferowym. GKS to przecież dość profesjonalnie prowadzony klub, a nowy szkoleniowiec to dość kontrowersyjna postać, która z pewnością przyniesie troszeczkę więcej przychodów, ale czy utrzyma ten zespół w lidze? Na pewno będzie ciekawie.
https://www.youtube.com/watch?v=hwfei0UF_so
Tak naprawdę 42-latek ma za sobą tylko jedno doświadczenie trenerskie. Nie ma co liczyć funkcji grającego szkoleniowca w LUKS-ie Gomunice. Na początku 2012 roku dostał pod swoją opiekę Jagiellonię Białystok i razem z Dariuszem Dźwigałą miał zbudować solidny zespół. Spędził na wschodzie Polski półtora roku i zwrócił uwagę na swoje umiejętności. Przede wszystkim dość chętnie stawiał na młodych, co w przypadku drużyn I-ligowych jest dość istotne. To za jego kadencji szanse debiutu dostawali Adam Dźwigała czy Maciej Gajos, a Maciej Makuszewski przeszedł do Tereka Grozny. Przede wszystkim jednak do Białegostoku trafił Dani Quintana.
Ale co on może dać tej drużynie? Z pewnością wszczepi swój styl, mimo że był obrońcą, preferuje przecież dość ofensywny i widowiskowy futbol. A że to sympatyczny gość, może poprawić sztywną atmosferę od środka. Ciekawe, jaki w Tychach jest poziom zaufania do niego? Hajto pewnie chciałby mieć wszystko pod swoją kontrolą, ale cholera wie, czy to dobre.











