Niewielu jest piłkarzy, którzy w tak otwarty i oczywisty sposób odrzucają większość wartości stanowiących nieodłączną część warsztatu futbolisty. Pracowitość, sumienność, pokora i szacunek. Jose Maria Guti nie zna znaczenia tych słów, a jednak wspiął się na szczyt.
Dzisiejszy futbol pozbawiony jest artyzmu, brak w nim magii, niewiele jest zwykłego piękna. Króluje siła, szybkość i misterna taktyka. Nie mam zamiaru kwestionować umiejętności współczesnych wirtuozów. To prawda, że Messi potrafi wkręcić w ziemię kilku rywali, a nogi Ronaldo są szybsze niż myśl defensorów. Ale nikt nie zaprzeczy, że Leo opiera się na swojej szybkości i zwinności, a Cristiano dodaje do tego jeszcze siłę. To nie geniusze, to atleci. Gdy Mane Garrincha mijał obrońców, George Best ośmieszał bramkarzy, a Alfredo di Stefano rozpracowywał rywali, było w tym coś, czego dziś jest jak na lekarstwo. Wszyscy zapomnieli, że…
[…] estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie

Do jednego z najważniejszych kroków w swojej karierze przygotowuje się Guti, piłkarz, który dla mnie jest wizualizacją zacytowanych wyżej wersów. Wątpliwe wydaje się, żeby Zbigniew Herbert pisał „Potęgę smaku” z myślą o Hiszpanie, ale świętym prawem czytelnika jest własna interpretacja.
Co rusz słyszy się, że ostatnim wielkim rozgrywającym jest Xavi Hernandez, gracz zjawiskowy, obdarzony talentem na miarę najlepszych w historii. Wszyscy zapominają o blondwłosym pomocniku z Madrytu. Piłkarzu, który jest do tego stopnia wyjątkowy, że próżno szukać jakichkolwiek analogii w świecie sportu.
[…] w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa
Analizę postaci Gutiego zacznijmy od elementu najbardziej rzucającego się w oczy. Hiszpan to czystej krwi awanturnik, człowiek, dla którego nie ma autorytetów, nie ma świętości. Święte jest tylko prawo do wyrażania swoich opinii, z którego skrzętnie korzysta. Wygrał trzykrotnie Ligę Mistrzów. Ile minut zagrał w meczach finałowych? Zero. Raz stało się tak z powodu kontuzji kostki, dwa razy za przyczyną charakteru i sposobu myślenia, w którym nie mieściło się, żeby pracować więcej, niż jest to konieczne. Pirri, legendarny gracz, a potem działacz Realu stwierdził, że Jose nie jest godzien gry w białej koszulce. Po takiej deklaracji z ust dyrektora sportowego odejście wydawało się nieuniknione. Na szczęście do klubu wrócił Jorge Valdano i zatrzymał krnąbrnego gracza. Guti oprotestowywał metody kolejnych trenerów, awanturując się, otwarcie wyrażając niezadowolenie i gniew. Zdejmowanie z boiska przyprawiało go o ataki furii podobnie, jak podważanie jego umiejętności, a także ducha drużyny. Z klubu odchodzić chciał kilka razy, za każdym razem się wstrzymywał. Dziś już wiemy, że będzie inaczej. Mourinho nie widzi go w składzie, nie ufa mu, a i sam Hiszpan zdaje się szukać nowych wyzwań.











