Pep Guardiola wziął wczoraj udział w przedostatniej konferencji prasowej w roli trenera FC Barcelona. 41-letni szkoleniowiec, który wywalczył z „Dumą Katalonii” 13 trofeów, na koniec może dołożyć kolejne. Jego drużyna już dziś podejmie Athletic Bilbao w finale Pucharu Króla.
– Wziąłem udział w 546 konferencjach prasowych, łącznie z dzisiejszą. Daje to około 242 godzin rozmów. Mój jedyny cel w tym czasie to bycie wiarygodnym – zaczął Pep.
Kiedy pod koniec kwietnia Hiszpan ogłosił, że oficjalnie żegna się z klubem, od razu zaczęły się spekulacje, kto będzie prowadził „Blaugranę”. Uciął je szybko sam Guardiola, który na następcę namaścił swojego asystenta, Tito Vilanovę.
– Tito sobie poradzi. Na pewno nie będę musiał wracać tu za pół roku.
– W listopadzie jadłem obiad z Zubizarretą, który zapytał mnie, co myślę o Tito jako pierwszym trenerze. Powiedziałem mu, że wierzę, że zaoferuje wszystko, czego się wymaga od trenera Barcelony. W ciągu pięciu lat Tito pomógł mi stać się trenerem, jakim jestem teraz.
Na konferencji nie mogło też zabraknąć pytań odnośnie dzisiejszego finału Pucharu Króla, w którym „Barca” zmierzy się z Athletikiem Bilbao. Szkoleniowiec Barcelony zdaje sobie sprawę, z kim przyjdzie rywalizować jego drużynie.
– Athletic to drużyna, która zawsze stwarza sobie mnóstwo okazji. To już jest finał, zatem będzie trudno aż do samego końca.
– Obie drużyny stawiają na atak, oczekuję, że wygra lepszy zespół. Ich gracze są bardzo odważni, na pewno będą chcieli to pokazać na boisku.
– Uważam, że po dwóch tygodniach odpoczynku zmierzymy się z rywalem, którego widzieliśmy w meczach przeciwko Manchesterowi United.
Początek finałowego starcia na Vicente Calderon w Madrycie o godz. 22:00.










