Po wysokim zwycięstwie z Sevillą, trener Barcelony, Pep Guardiola, za najważniejsze wydarzenie nie uznał wcale rozmiarów wiktorii, ani też faktu zdobycia trzech punktów. Jego zdaniem najlepszą wiadomością był powrót do pełni dyspozycji Xaviego.
Po zwycięstwie Realu Madryt nad Herculesem oraz remisie Valencii z Saragossą La Liga znowu może przypominać wyścig dwóch koni. Niemniej Guardiola jest świadomy, że bez maksymalnej koncentracji w każdym meczu jego zespół nie wywalczy punktów:
– Nie ulega wątpliwości, że zarówno Saragossa, jak i Hercules, Sevilla, a także Valencia to zespoły, z którymi naprawdę ciężko wygrać. To bardzo dobre drużyny i trzeba włożyć maksimum wysiłku, by odnieść z nimi zwycięstwo.
– W tym sezonie straciliśmy już pięć punktów na własnym stadionie. Zdawaliśmy sobie sprawę, że na więcej nie możemy sobie pozwolić. Zagraliśmy mecz kompletny, jestem bardzo zadowolony z zawodników. Na pewno pomogła nam szybko strzelona bramka.
Jak przyznał sam Guardiola, najbardziej satysfakcjonującym wydarzeniem tego meczu, był powrót lidera drużyny z Camp Nou, Xaviego, po kontuzji ścięgna Achillesa:
– Xavi zagrał fantastycznie. Rozmawiałem z nim, mówił, że czuje się świetnie. Jego obecna forma jest w dużej mierze zasługą fizjoterapeutów, którzy całymi dniami pracowali, by postawić go na nogi. Teraz czuje się dobrze, co dobrze rokuje dla klubu w kontekście wtorkowego meczu z Kopenhagą.










