Szkoleniowiec FC Barcelony, Pep Guardiola, przyznał, że nigdy nie podpisze długoterminowego kontraktu. Hiszpan stwierdził, że nie chce być przywiązany do miejsca pracy i potrzebuje dużo wolności oraz swobody.
40-letni trener przejął stery w „Dumie Katalonii” w 2008 roku, zastępując Franka Rijkaarda. Od tamtej pory wygrał z Barceloną wszystko, co tylko jest do wygrania w europejskim futbolu. Jego kontrakt z katalońskim klubem wygasa wraz z końcem tego sezonu. Wszyscy w klubie – od kibiców, poprzez piłkarzy, aż po działaczy – chcą, aby szkoleniowiec przedłużył wygasającą umowę, najlepiej na kilka następnych lat. Takie rozwiązanie nie podoba się jednak samemu zainteresowanemu, którego interesuje krótka umowa.
– Każdego dnia mam wrażenie, że jutro jest moim ostaniem dniem w klubie. Kiedy zdołasz coś osiągnąć, zawsze szukasz nowych wyzwań. Pracuje mi się lepiej, jeśli mam swobodę w podejmowaniu decyzji odnośnie do mojej przyszłości. Dlatego muszę być wolny, a długi kontrakt sprawi, że będę czuł się po prostu źle. Straciłbym całą pasję, jaką mam, nie mógłbym być sobą – powiedział Guardiola w rozmowie z katalońskim dziennikiem „Sport”.
Po dwóch latach bez trofeum już w pierwszym sezonie pod sterami Guardioli Barcelona wygrała aż pięć pucharów. Od 2008 roku klub z Katalonii trzykrotnie wygrywał ligę hiszpańską, a po dwa razy krajowy puchar i Ligę Mistrzów. Fani klubu z Camp Nou nie wyobrażają sobie drużyny bez łysego szkoleniowca, on sam jednak jest nieco innego zdania.
– Nie mam pojęcia, co przyniesie przyszłość. Jeśli w klubie, będą chcieli, abym został i ja sam będę czuł, że chcę tutaj być, to oczywiście zostanę. Jeżeli jednak nie będą już mnie potrzebować, zwolnią mnie, to poczekam na to, co da mi los. W tym zawodzie musisz podejmować wiele decyzji w bardzo krótkim czasie. I to właśnie od nich zależy twoja praca. Nadejdzie taki dzień, gdy nie będę już czuć tego czegoś. Nie będę chciał dłużej pracować z konkretnymi piłkarzami, a oni ze mną. Taka jest kolej rzeczy. Wtedy nadejdzie czas na przeprowadzkę w inne miejsce, gdzie znowu poczuję ten głód sukcesów – zakończył hiszpański trener.










