40 tysięcy podekscytowanych kibiców na trybunach w Madrycie czekało na niego. Na Fernando Torresa, który po kilku latach znowu wrócił do klubu, w którym się wychował. Powitanie wypadło bardzo okazale i sympatycznie. Jednak „El Nino” na pewno za zasługi miejsca w składzie nie dostanie, zwłaszcza że w wielkiej formie znajduje się pewien młody Francuz o nazwisko Griezmann.
Zanim przejdziemy do Francuza, warto w kilku słowach wspomnieć o Torresie. Gdy w 2007 roku odchodził z Madrytu, miał już tu status gwiazdy. Był ulubieńcem miejscowej publiczności. Gdy po tylu latach powrócił do stolicy, kibice przywitali go fantastycznie. Stadion wypełniony był do ostatniego miejsca, jakby rozgrywany był w tym czasie jakiś wielki mecz.
Ten powrót do klubu, w którym się wychował, ma pomóc Torresowi się odbudować. Jego kariera nie potoczyła się tak, jak mogła. Po fantastycznym okresie w Liverpoolu przeszedł do Chelsea, w której kompletnie zawiódł. Nie mógł się w tym klubie odnaleźć. Co prawda, strzelał od czasu do czasu bramki, ale wszyscy widzieli, że nie był to ten sam zawodnik co w Liverpoolu. Został wypożyczony do Milanu, w którym jednak praktycznie nie grał i wtedy świat obiegła informacja, że „El Nino” jest bliski powrotu do Madrytu. Teraz już oficjalnie można powiedzieć, że znowu jest zawodnikiem Atletico Madryt. Powrót do macierzystego klubu ma pomóc mu w odbudowaniu kariery. Ma on już 30 lat, tak że jest to tak naprawdę ostatni dzwonek na to, by wrócić do światowego futbolu. Jednak nikt za zasługi miejsca w pierwszym składzie mu nie da. W tym momencie głównym rywalem Torresa w walce o miejsce w wyjściowej jedenastce jest Antonie Griezmann, który znajduję się w wybitnej dyspozycji.
Griezmann jest piłkarzem, który strzelił trzy ostatnie bramki w starym roku na hiszpańskich boiskach, a także dwie pierwsze bramki w nowym roku. Jest w genialnej formie, wszystko mu wychodzi i trudno sobie wyobrazić, że Diego Simeone posadzi na ławce takiego zawodnika. Jednak początki Francuza w klubie z Madrytu nie były takie łatwe. Nie mógł się odnaleźć w nowym klubie i wydawało się, że jego transfer może być zupełnie nietrafiony. Pierwszy raz pełne 90 minut w barwach Atletico Griezmann rozegrał dopiero w szesnastej kolejce! A pierwsze swoje bramki zdobył w kolejce dziesiątej, więc jak widać, ten początkowy okres nie był dla niego udany.
Jak do tej pory w klubie z Madrytu we wszystkich rozgrywkach strzelił 11 bramek i dołożył do tego dwie asysty. Bilans ten przedstawia się całkiem nieźle, ale jak dobrze wiemy, pięć z tych bramek strzelił w dwóch ostatnich meczach. Francuz jest niezwykle utalentowanym graczem. Atletico zapłaciło za niego przed tym sezonem 30 milionów euro i podpisało z nim kontrakt aż do 2020 roku, co pokazuje, że wierzą, iż będzie on zawodnikiem, który przez lata będzie prowadził klub do sukcesu.











