Znakomite widowisko oglądali kibice w Szczecinie, gdzie Pogoń spotkała się z GKS-em Katowice. Miejscowi nie mają jednak powodów do radości, gdyż gospodarze ulegli katowiczanom 3:4.
Pierwszy gol padł w 21. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska błąd popełnił obrońca gospodarzy, Omar Jarun, a z prezentu skorzystał Przemysław Pitry. Katowiczanie cieszyli się z prowadzenia tylko przez 60 sekund, gdyż po akcji Łukasza Matuszczyka celnym strzałem głową popisał się Bartosz Ława i wynik brzmiał 1:1. Dalsza część pierwszej odsłony spotkania nie przyniosła większych emocji, ale jak się później okazało, była to cisza przed burzą.

Dwie minuty po rozpoczęciu drugiej części gry z piłką popędził Piotr Petasz, który dograł ją do Ławy, a ten silnym strzałem z 20 metrów umieścił futbolówkę w bramce. W 60. minucie wydawało się, że jest już po zawodach. Po faulu Wiśniewskiego na Lebedyńskim sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Petasz. Piłkarze GKS-u przebudzili się dopiero w końcówce i to z niesamowitym efektem. Na sześć minut przed końcem spotkania kontaktowego gola strzelił Bartosz Karwan, a dwie minuty przed końcowym gwizdkiem sędziego z rzut karny wykorzystał Dziedzic, doprowadzając do remisu. W końcu w doliczonym czasie gry Gabriel Nowak dokonał niemożliwego i strzelił zwycięską bramkę dla katowiczan.
GKS Katowice w ostatnich spotkaniach imponuje skutecznością. W poprzedniej kolejce podopieczni Wojciecha Stawowego pokonali 5:3 Flotę Świnoujście, strzelając dwie bramki w końcówce meczu. Teraz znów ostatnie minuty przyniosły szczęście, a cztery strzelone gole potwierdzają dobrą formę napastników.











