W ostatnich sobotnich spotkaniach obyło się bez większych niespodzianek, najpierw Sevilla i Racing zgarnęły cenne trzy punkty, później Barcelona wysoko ograła Atletico.
O 20:00 równocześnie na boiska wybiegli piłkarze w Pampelunie oraz Maladze.
Osasuna Pampeluna – Sevilla FC 0:2
Tym razem Osasuna przywitała ekipę FC Sevilli. Wprawdzie już przed spotkaniem było wiadome, że gospodarze będą musieli mocno się natrudzić, aby zatrzymać gości, którzy w środku tygodnia wygrali w Lidze Mistrzów z Unirea Urziceni 2:0, przez pierwsze 35. minut gry mecz był w jednak miarę wyrównany, z minimalną przewagą przyjezdnych.

Kibice zgromadzeni na Reyno de Navarra nie musieli jednak długo czekać na pierwszego gola. Wynik został otwarty w 36. minucie przez Negredo, nie załamało to jednak miejscowych, którzy dalej dokładali wszelkich starań ku zdobyciu gola. Ich strzały nie mogły niestety znaleźć drogi do bramki strzeżonej przez Palopa.
W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie, podopieczni Camacho stale próbowali wyprowadzić skuteczny atak, brakowało im jednak pomysłu, jak to zrobić. W 69. minucie padł kolejny gol dla przyjezdnych, tym razem to piłka uderzona przez Kanoute znalazła drogę do bramki Ricardo. Tym samym wynik meczu był już przesądzony.
Przysłowiowym gwoździem do trumny miejscowych była czerwona kartka Sergio, którą otrzymał na dziewięć minut przed upływem regulaminowych 90 minut.
Malaga CF – Racing de Santander 1:2
W równolegle rozgrywanym spotkaniu Malaga uległa Racingowi 1:2, tym samym przegrywając drugi mecz z rzędu. Początek meczu również był nudny, obie ekipy długo nie kwapiły się do ataku, co czyniło ten mecz bardziej wyrównanym w stosunku do tego rozgrywanego w Pampelunie.
Gol jednak o dziwo padł w tym samym momencie gry, co w spotkaniu na Reyno de Navarra, bowiem kibice mogli zaszaleć już w 36. minucie gry. Arana po pięknym strzale wyprowadził ekipę z Santander na prowadzenie.

Później długo nie mogliśmy oglądać kolejnej bramki. Padła ona dopiero na 19 minut przed końcem spotkania. Wtedy to Dudzie udało się wyrównać i tym samym wynik meczu znów był remisowy, co nie satysfakcjonowało nikogo.
Gola na wagę zwycięstwa strzelił Morris w 79. minucie, tym samym załatwiając Racingowi pierwszą wygraną w tym sezonie.











