W grupie I, w przedostatniej serii spotkań, doszło do ostatecznych rozstrzygnięć. Dzięki dzisiejszym zwycięstwom awans do kolejnej rundy osiągnęli gracze holenderskiego PSV i ukraińskiego Metalista.
PSV zatopiło Sampdorię
Ciekawszą rywalizacją w grupie I wydawało się być spotkanie w Genui, gdzie miejscowa Sampdoria podejmowała lidera grupy, PSV Eindhoven. By myśleć o awansie do następnej rundy podopieczni Domenico di Carlo musieli dziś wygrać, dlatego też to oni w pierwszych minutach przejawiali więcej determinacji. Już w 8. minucie świetnym podaniem za linię obrońców został obsłużony Guido Marilungo, lecz z ostrego kąta trafił w spojenie słupka z poprzeczką i Isaksson mógł odetchnąć. Pierwszy celny strzał goście oddali w minucie 18., ale próba Dzsudzsaka nie mogła sprawić problemów Curciemu. Około 25. minuty meczu mieliśmy niezaplanowaną przerwę w grze i trwała ona prawie dziesięć minut. Powodem była awaria części oświetlenia na Stadio Luigi Ferrari. Odpoczynek wyraźnie posłużył zawodnikom obu drużyn, którzy przyspieszyli grę, a akcję prędko przenosiły się spod jednej bramki pod drugą. Cóż z tego, jeśli zabrakło w nich klarownych okazji strzeleckich i bramkarze pozostawali bezrobotni, aż do czasu doliczonego (sędzia doliczył 9 minut). W 45. minucie po rajdzie lewą stroną świetnym dośrodkowaniem popisał się Reto Ziegler, a akcję Sampdorii wykończył pięknym szczupakiem Giampaolo Pazzini i do szatni Holendrzy schodzili z jednobramkową stratą.
Początek drugiej odsłony przyniósł wyrównanie podobne do tego z pierwszego trafienia. Podającym tym razem był Ibrahim Afellay, a głowę przyłożył Ola Toivonen. Przyszły zawodnik Barcelony był jedną z bardziej wyróżniających się postaci w zespole PSV. Taka sytuacja na murawie musiała spotkać się ze zdecydowaną reakcją „Blucerchiati”. Tak też się stało, Sampdoria ruszyła z impetem na bramkę Isakssona i niewiele zabrakło, by w 56. minucie odzyskała prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego o włos pomylił się Massimo Volta, główkując tuż obok słupka. Kolejne minuty przyniosły rozważniejszą grę, potem do głosu doszli podopieczni Freda Ruttena. PSV miało dwie wyśmienite sytuacje do wygrania meczu, a dokładnie Dzsudzsak, którego dwa strzały z wielkim trudem obronił włoski golkiper. W ostatnich minutach spotkania Sampdoria przycisnęła, lecz to Holendrzy zdołali strzelić bramkę. Drugie trafienie zaliczył Toivonen, przypieczętowując awans i zarazem grzebiąc ostatecznie nadzieje Genui.
W Charkowie zgodnie z planem
Do Charkowa drużyna z Debreczynu przyjeżdżała jak na wykonanie wyroku. Najsłabsza ekipa w tej grupie nie zdobyła jeszcze w dotychczasowych czterech kolejkach ani jednego punktu, przy czym zdołała stracić aż 11 bramek, strzelając tylko jedną (w pierwszej serii spotkań Metalist wygrał na Węgrzech aż 5:0). Pierwsze 45 minut upłynęło jednak bezbramkowo. Więcej z gry mieli gospodarze, strzelając więcej na bramkę, ale w żadnym wypadku piłka nie chciała wpaść do siatki. Jeśli ukraińscy piłkarze nie chcieli oglądać się na wyniki innych meczów, musieli dziś wygrać.










