Przed 15. kolejką PKO Ekstraklasy Górnik zajmował dopiero 14. miejsce w ligowej tabeli. Nastroje w zespole zabrzan nie należały więc do najlepszych. Wszystko uległo zmianie po dzisiejszym starciu. Podopieczni Jana Urbana pokonali bowiem Legię Warszawa.
Forma dzisiejszych oponentów „KSG” jest co prawda nad wyraz beznadziejna, aczkolwiek takie zwycięstwo zawsze będzie cieszyć oko kibica. Górnik nie dość, że pokonał swojego odwiecznego rywala w ostatnich minutach starcia, to jeszcze przerwał okropną passę czterech ekstraklasowych spotkań bez zwycięstwa.
Górnik przespał drugą połowę
A w zasadzie sporą jej część. Piłkarze z województwa śląskiego kapitalnie spisali się w pierwszej odsłonie niedzielnego spektaklu, strzelając dwie bramki oraz dominując na boisku. Spora część kibiców przytaczała statystyki, jakie mogliśmy ujrzeć po początkowych 45 minutach. Górnik nie pozwolił oddać Legii nawet jednego strzału na swoją bramkę.

Natomiast inaczej wyglądało to w drugiej części meczu. Górnik na jej początku prezentował się słabo. Legia zaczęła mocno nacierać na bramkę gospodarzy i szybko strzeliła dwie bramki. Miała też okazję przez chwilę cieszyć się z trzeciego trafienia, lecz zostało ono słusznie nieuznane przez weryfikację VAR.
– Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Nie chcę mówić, że perfekcyjna, ale była na naprawdę świetnym poziomie. Później mieliśmy 10 czy 15 minut, gdzie Legia zmieniła ustawienie, mieli więcej piłkarzy w środku pola. Można powiedzieć, że przez ten czas nie było nas na boisku – mówił po meczu w wywiadzie dla TVP Sport Rafał Janicki.
Górnik za to wyglądał nijako, bezpłodnie. Mimo to z czasem odnosiło się wrażenie, jakoby piłkarze Jana Urbana odzyskiwali przytomność, a legioniści znowu słabli. Znalazło to swoje zastosowanie w 91. minucie, lecz bramka wprowadzonego chwilę wcześniej na boisko Krzysztofa Kubicy nie została uznana przez kolejną interwencję wyżej wspomnianej wideopowtórki.
Jednak jak mawia piękne polskie przysłowie, co się odwlecze, to nie uciecze! Młodzieżowiec zespołu z Zabrza mógł cieszyć się z bramki już pięć minut później, dokładniej w 96. minucie. Wszyscy związani z ekipą „Trójkolorowych” wpadli w związku z tym w euforię. Można było to wywnioskować z przywołanej wyżej wypowiedzi pomeczowej Rafała Janickiego.
– Po takim meczu emocje dają upust. Cieszymy się, że wygraliśmy, ponieważ w pierwszej połowie byliśmy na samej górze, natomiast w drugiej byliśmy bliscy dna, od którego koniec końców się odbiliśmy. Takie zwycięstwo zawsze smakuje podwójnie.













