Górnik Zabrze zakończył dziś swoje zmagania w 2023 roku. Przy Roosevelta nie był to najlepszy rok, choć sportowo udało się uniknąć większych blamaży. „Trójkolorowi” okupują środek ligowej tabeli i kilkukrotnie urwali punkty faworytom. Wizerunkowo i organizacyjnie Górnik osiągnął jednak punkt krytyczny.
Kluby w rękach władz samorządowych to skomplikowany temat. Nie inaczej jest w Zabrzu. Od 2011 roku Górnik pozostaje w rękach miasta, a głos decydujący ma prezydent Małgorzata Mańka-Szulik, która swoją funkcję sprawuje od 17 lat.
Powoli jednak relacja Górnik-właściciele zaczyna być dla wszystkich uciążliwa. Kibice mają dość, w klubie nie dzieje się dobrze, a i miasto zdaje się wymagać finansowej ulgi.
Zdaniem Łukasza Olkowicza z „Przeglądu Sportowego” rozpoczęły się rozmowy mające na celu pozyskanie nowego inwestora, czyli częściową prywatyzację klubu.
– Uważam, że jest to duża szansa dla naszego Górnika i co najważniejsze dla miasta , które zostanie odciążone finansowo. Mam nadzieję, że jak najszybciej dojdzie do porozumienia i wypracowania odpowiednich warunków dla obu stron – napisał na Facebooku radny miasta Zabrze, Sebastian Dziębowski.
Prezes i dyrektor sportowy już podziękowali
Wzmianki o problemach finansowych przy Roosevelta pojawiały się już wcześniej. W ciągu ostatniej dekady zadłużenie Górnika Zabrze wzrosło o ponad 100 milionów złotych, co wynika z raportu finansowego klubu za ubiegły rok.
W minionym sezonie po raz pierwszy usłyszeliśmy, że piłkarze nie otrzymali swoich wypłat w terminie. A w październiku tego roku o sprawie znowu zrobiło się głośno. Nie jest to wizerunkowo sytuacja dla Górnika korzystna, więc utrzymanie dotychczasowych i ściąganie nowych piłkarzy może być w przyszłości utrudnione.
Ponadto klub pozostaje aktualnie z wakatami na stanowiskach prezesa i dyrektora sportowego. Od 1 grudnia okres wypowiedzenia rozpoczął bowiem Łukasz Milik. Funkcję dyrektora sprawował on od lutego tego roku. Milik deklarował chęć pozamykania pewnych spraw przez okres następnych trzech miesięcy. Zarząd zdecydował się jednak na jego odsunięcie.
To nie koniec rewolucji kadrowych w pionie sportowym Górnika. Tydzień temu dymisję złożył także prezes Adam Matysek. – Decydujący był jeden czynnik: postawa moich współpracowników z zarządu, czyli Tomasza Masonia i Małgorzaty Miller-Gogolińskiej. Nie miałem już chęci z nimi współpracować – nie owijał w bawełnę były reprezentant Polski w wywiadzie dla „Dziennika Zachodniego”. Matysek stwierdził również, że jego dotychczasowi partnerzy zaczęli utrudniać mu pracę. Masoń później na tych samych łamach oczywiście wszystkiemu zaprzeczył.
Niemniej jednak Górnik Zabrze kończy rozgrywki ligowe jesienią z dwoma nieobsadzonymi kluczowymi stanowiskami w klubie.











