Gdy Górnik Polkowice z nieoczekiwaną łatwością rozgromił eWinner 2. Ligę, wygrywając ją z sześciopunktową przewagą nad drugim GKS-em Katowice, można było oczekiwać, że drużyna ta pokaże taki sam charakter szczebel wyżej. Tymczasem jednak ekipa z Dolnego Śląska święta spędzi na ex aequo ostatnim miejscu z GKS-em Jastrzębie. Posadą za taki stan rzeczy przypłacił Paweł Barylski, dla którego była to pierwsza okazja na samodzielne poprowadzenie drużyny.
W jego miejsce zarząd klubu zakontraktował Szymona Szydełkę. Dostał on jeden, bardzo jasny cel – utrzymać Górnik Polkowice w Fortuna 1. Lidze.
Górnik Polkowice inną drużyną niż rok temu
Nie da się ukryć, że z ekipy, która pieczętowała niespodziewany awans na zaplecze ekstraklasy, odeszło kilka kluczowych osób. Największą, ale i przewidywaną stratą było odejście trenera polkowiczan, Janusza Niedźwiedzia. Po tak dużym sukcesie szkoleniowcem zainteresowały się większe firmy niż Górnik. Takim więc sposobem Niedźwiedź zamienił Polkowice na Łódź, a dokładniej – Widzew, z którym jest na dobrej drodze do ekstraklasy. Zdaje się, że niewiele dało się w tej sytuacji zrobić. 4-krotny mistrz Polski posiada bowiem znacznie większy budżet, co wiąże się z lepszymi zarobkami oraz polem manewru.
Oprócz trenera z drużyną pożegnało się kilku zawodników, lecz nie może w tym przypadku być mowy o rewolucji. Po zakończeniu udanego sezonu z klubu odeszło łącznie dziesięciu piłkarzy. Szczególnie bolesna mogła być strata podstawowego obrońcy górników, Macieja Kowalskiego-Haberka, który po awansie zasilił szeregi Podbeskidzia Bielsko-Biała.
Nowe nabytki z kolei na papierze prezentowały się całkiem nieźle jak na pierwszoligowe warunki. Marcin Biernat czy Adrian Purzycki z Miedzi Legnica, a także Maciej Pałaszewski ze Śląska Wrocław mieli wzmocnić defensywę oraz środek pola polkowiczan, lecz na niewiele się to zdało.
W eWinner 2. Lidze najmocniejszą bronią Górnika były zarówno szczelna defensywa, jak i skuteczny atak. Po awansie jednakże obie te rzeczy rozpłynęły się w powietrzu. „Zielono-czarni” po 20 rozegranych spotkaniach mają bowiem zaledwie 17 bramek strzelonych i aż 37 straconych. Są to drugi najsłabszy atak w lidze (dwie bramki mniej strzelił tylko GKS Jastrzębie) oraz najsłabsza obrona (Stomil Olsztyn stracił dwa gole mniej). Jeszcze gorzej wygląda bilans porażek, remisów oraz zwycięstw. Zaledwie jedna wygrana to zdecydowanie za mało, aby myśleć o utrzymaniu. Górników przy życiu utrzymuje jak dotąd 10 remisów – gdyby nie one, polkowiczanie na dobrze ugrzęźliby na dnie.











