Ostatnimi czasy w Górniku Łęczna wiele się dzieje. Latem doszło do małej rewolucji kadrowej, w tym również do zmiany na stanowisku trenera, a przed rokiem nawet do zmiany prezesa. Kibice nie mają powodów by się nudzić, ponieważ zawsze coś się dzieje. Po ostatnim meczu z Widzewem, można zadać pytanie, w którą stronę drużyna ma zamiar podążać.
W pewnym momencie było 2:0 dla drużyny gości. Górnik przyjechał do Łodzi i zaprezentował się z całkiem dobrej strony. Właściwie był zespołem lepszym, groźniejszym od faworytów, za których uważa się Widzew. Minęło jednak od tego meczu trochę czasu i wszystkie emocje opadły.
Górnik kolejny mecz zakończył wynikiem, który nie do końca powinien satysfakcjonować drużynę, bo przecież trzy punkty kolejny raz były tak blisko, a jak się okazało, znowu były tak daleko. Gdzie szukać lekarstwa na obecne problemy łęcznian i jak poprawić obecną sytuację, która co prawda nie jest specjalnie zła, ale do najlepszych też nie należy.
Zasłona dymna
Po meczu w Łodzi trener Kamil Kiereś nie ukrywał, że buduje nowy, młody zespół i tu nie do końca można zgodzić się ze szkoleniowcem, który od początku tego sezonu rozpoczął nowy projekt o nazwie Górnik Łęczna. Gdyby się tak przyjrzeć, w drużynie nie brakuje w ogóle piłkarzy ogranych na boiskach ekstraklasy, niebędących z pewnością młodzieżą.

Od takich piłkarzy aż roi się w formacji obrony. Paweł Sasin, Tomasz Midzierski, Leandro, Donatas Nakrosius czy również Paweł Baranowski. Każdy z nich kiedyś grał na boiskach ekstraklasy i w przypadku większości z nich byli ważnymi ogniwami. Trudno nagle stwierdzić, że ich poziom nagle tak drastycznie spadł, że nowo budowany Górnik nie może ustabilizować gry, bo wprowadzana jest duża ilość młodzieży.
Sami wymienieni wystarczyliby do tego, by skonstruować solidne fundamenty w tyłach, choć rzeczywiście przyznać trzeba, że pozycja bramkarza zdecydowanie należy do rywalizacji pomiędzy młodzieżą bądź dokładniej mówiąc – zawodnikami mało ogranymi. Jednakże przy takich tyłach można bez większego ryzyka stawiać na przyszłość.
Rzeczywiście trener, mówiąc, że buduje drużynę w oparciu o młodzież, miał też dużo racji. Tej nie brakuje i w bramce, ale i pomocy i ataku również. Zaczynając jednak od drugiej linii, tu pojawiają się co prawda mniej znane nazwiska jak Karola Mackiewicza czy Krystiana Wójcika, ale już w ataku jest prawdziwa gwiazda drugoligowych boisk. Mowa tu o Pawle Wojciechowskim, człowieku który liznął futbolu w Hiszpanii, Holandii czy Białorusi.
Chwała za to trenerowi, że stawia na perspektywicznych piłkarzy, jednakże chcąc wywalczyć sobie awans bezpośredni bądź choćby przez baraże może korzystać również z zawodników mających setki spotkań w nogach, a może jednak trener stara się zrzucić z siebie niepotrzebną presję, mówiąc że stopniowo chce ten zespół po swojemu budować, tak by dopiero na wiosnę móc doskakiwać do gardeł rywali.













