Za nami pierwsza kolejka barażów o Euro 2012. O komentarz do czterech spotkań poprosiliśmy polskiego piłkarza i trenera – Michała Globisza. Nasz ekspert był bardzo zaskoczony wysoką porażką Turcji z Chorwacją, którą podobnie jak Irlandię widzi już w gronie uczestników Euro 2012. Niewiadomą dla Globisza jest za to konfrontacja Portugalii z Bośnią i Hercegowiną. Tutaj zdarzyć się może dosłownie wszystko.
Portugalia tylko zremisowała z Bośnią i Hercegowiną 0:0. Jednym z najlepszych piłkarzy na boisku był bramkarz gospodarzy, Asmir Begović, co jest jasnym potwierdzeniem dominacji Portugalii.

Michał Globisz: Wie Pan, tak by się mogło wydawać po tym pierwszym meczu i teoretycznie w tej sytuacji Portugalia jest zdecydowanym faworytem dwumeczu z Bośnią, ale to jest piłka. Bośnia też potrafi grać. Pamiętam takie mecze, gdy zespoły przegrywały u siebie 0:3 po to, żeby wygrać na wyjeździe 3:0. Więc tu wszystko jest jeszcze możliwe. Bośnia jest zespołem zbyt dużej klasy, żeby jednoznacznie to stwierdzić. Poza tym w tej chwili mamy wynik remisowy, a więc wszystko jeszcze jest otwarte.
Bardzo aktywny był Ronaldo, ale równie mocno był nieskuteczny i często zachowywał się egoistycznie, a kluczem do zwycięstwa powinna być jednak gra zespołowa.
Tak, to jest chyba dość charakterystyczne dla tego piłkarza. Nie ukrywam, że nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem tego zawodnika. Oczywiście doceniam jego wysoką klasę, ale nie aż taką, jaką mu przypisywano. Konfrontacja w meczach z Messim zawsze wychodziła zdecydowanie na korzyść Messiego, więc również uważam, że Ronaldo gra egoistycznie i często nie dla drużyny.
W rewanżu faworytem wydają się Portugalczycy, ale Bośniaków chyba stać na sprawienie niespodzianki?
No właśnie, to jest to, o czym już wspomniałem. Proszę nie zapominać, że wynik meczu jest 0:0, a więc jeszcze nikt nie prowadzi. A zespoły takiej klasy jak Bośnia nawet na wyjeździe potrafią na przykład zagrać z kontry i zdobyć zwycięskiego gola, wszystko jest otwarte.
Chyba nikt nie spodziewał się tak łatwego zwycięstwa Chorwatów w gorącej i często nieprzyjemnej dla rywali Turcji.
O tak, tutaj muszę Panu powiedzieć, że to jest dla mnie największa niespodzianka tych spotkań. Nie ukrywam, że w tym meczu stawiałem na Turcję, że jedną bramką, ale jednak zwycięży, a później Chorwaci może odrobią straty w rewanżu. Natomiast to jest po prostu katastrofa w wykonaniu Turków. Fatalna gra na tyłach… Właściwie można powiedzieć, że ta konfrontacja jest już zakończona.
W czym tkwiła siła Chorwatów w tym spotkaniu, naprawdę zagrali tak dobrze, czy może fatalny występ zanotowali Turcy?













