Rozegrać cały sezon – da się zrobić. Dwa sezony? Może być trudno, ale znajdą się i tacy. Trwa właśnie szósty sezon z rzędu, w którym Inaki Williams nie opuścił ani jednego spotkania Athleticu Bilbao.
Jego występ w spotkaniu z Deportivo Alaves sprawił, że rekord Jona Andoniego Larrañagi odszedł w zapomnienie. Dzisiaj to podopieczny Marcelino dzierży rekord La Liga. Inaki Williams jest swego rodzaju fenomenem, i nie zamierza się zatrzymywać!
Inaki Williams – człowiek nie do zatrzymania
Skrzydłowy Athleticu jest niczym najlepszy uczeń w szkole, który miał stuprocentową frekwencję, nauczyciele (trenerzy) go uwielbiają, a on odwdzięcza się postawą na boisku. Aż 203 spotkania z rzędu to nieprawdopodobny wynik. W jeszcze większy szok wprawia fakt, że dokonał tego, mimo że jest skrzydłowym lub napastnikiem. Bazującym na szybkości, dynamice, wytrzymałości. Jego dobre warunki fizyczne (186 centymetrów wzrostu) sprawiają, że niejednokrotnie wchodzi w pojedynki fizyczne z defensorami La Liga. Wszyscy wiemy, jak kontaktowym sportem jest piłka nożna. Urazy są częścią tej gry, a Inaki Williams unika ich niczym Neo omijają kule w słynnej scenie „Matrixa”.
Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się pobić rekord, ale przede wszystkim jestem zadowolony, że udało nam się wygrać i kibice mogą iść do domu dumni. Inaki Williams dla klubowej prasy po spotkaniu z Deportivo Alaves
Wielu kibiców La Liga ma zastrzeżenia odnośnie do jego postawy boiskowej. Delikatnie rzecz ujmując, nie jest najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem. Tylko raz w lidze zdołał przełamać barierę dziesięciu bramek. Udało mu się to w sezonie 2018/2019, gdy dobił do trzynastu trafień.
Zaufany człowiek każdego trenera
Inaki Williams cieszył się zaufaniem każdego trenera Athleticu Bilbao. Czy to Ernesto Valverde, Cuco Ziganda, Eduardo Berizzo, Asier Garitano, czy Marcelino – wszyscy upatrywali w nim ważnej postaci dla klubu. Nie może dziwić fakt, że niespieszno mu z odejściem, zresztą o jego oddaniu pisaliśmy tutaj.













