Ostatnie sobotnie spotkanie 13. kolejki PKO BP Ekstraklasy zabrało nas do Katowic, gdzie na Arenie Katowice GKS podjął Widzew Łódź. Emocji zdecydowanie nie zabrakło, a zwycięską ręką z tego starcia wyszli Katowiczanie (3:2). Bramki dla gospodarzy zdobywał Bartosz Nowak, natomiast dla Łodzian Steve Kapuadi oraz Karol Świderski.
GKS Katowice do tego starcia podchodził z prostym założeniem – przerwać passę przegranych i zainkasować trzy punkty. Podopieczni trenera Rafała Góraka we wtorek odpadli z Pucharu Polski w meczu z drugoligowym Górnikiem Łęczna, a w dwóch ostatnich ligowych potyczkach również musieli uznać wyższość rywala (Pogoń Szczecin i Korona Kielce). Łodzianie również podchodzą do tego spotkania z zamiarem przełamania niechlubnej serii. Podopieczni trenera Mateusza Stolarskiego na wygraną czekają od 9 sierpnia, kiedy to na wyjeździe pokonali Jagielonię Białystok.
Pierwsza połowa dla GKS-u
Dosyć mozolnie wyglądały pierwsze minuty na stadionie w Katowicach. W 13. minucie do bramki strzeżonej przez Gabriela Kobylaka futbolówkę skierował Darian Males, lecz sędzia asystent podniósł chorągiewkę, a to trafienie nie zostało uznane. Na pierwszy regulaminowy strzał w tym spotkaniu kibice musieli czekać do 17. minuty, kiedy to uderzenie zza pola karnego posłał Kacper Łukasiak, lecz niecelnie.
Obie strony nie spieszyły się z atakami, które jak już były, to szybko udaremniali je defensorzy Widzewa oraz GKS-u Katowice. Przed dwiema dogodnymi okazjami stanęli podopieczni trenera Rafała Góraka w 29. minucie. Najpierw Borja Galan strzałem głową trafił w słupek, a chwilę później Ilya Shkurin z bliskiej odległości również głową skierował futbolówkę w stronę bramki, lecz czujny pomiędzy słupkami był Bartłomiej Drągowski.
Pierwszy cios tego wieczoru zadali Katowiczanie. Kacper Łukasiak dośrodkowaniem wypatrzył Shkurina w polu karnym, który odgrywając piłkę do Bartosza Nowaka stworzył mu stuprocentową sytuację do strzelenia bramki. Doświadczony pomocnik dołożył stopę i pokonał golkipera Łodzian. Dla 33-latka było to 5. ligowe trafienie w obecnie trwającym sezonie.
Grad goli w drugiej połowie
Już na początku drugiej połowy Widzew Łódź miał okazję do wyrównania wyniku. Stipe Biuk posłał niskie dośrodkowanie do Dariana Malesa, który w sytuacji sam na sam trafił prosto w Gabriela Kobylaka. W 60. minucie za sprawą bezapelacyjnego lidera Katowiczan, Bartosza Nowaka, GKS wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Ofensywny pomocnik uderzył piłkę wstrzeloną przez Mateusza Kowalczyka, a Giannis Papanikolau swoją niefortunną interwencją strącił ją do siatki.
Pięć minut później Bartłomiej Drągowski po raz kolejny zmuszony był wyciągać futbolówkę z siatki. Po raz kolejny za sprawą Bartosza Nowaka. Widzew Łódź szybko zareagował na stratę trzeciej bramki. Z rzutu rożnego wprost na głowę Steve’a Kapuadiego zagrał Jusuf Gazibegović, a Kongijczyk pewnym strzałem pokonał golkipera gospodarzy. Rozkręciło nam się to spotkanie i w 74. minucie piłkę do siatki zapakował Karol Świderski. Reprezentant Polski tym trafieniem przywrócił wiarę w odwrócenie wyniku przez Widzew, który poważnie zabrał się za odrabianie strat.
Podopiecznym trenera Mateusza Stolarskiego wyniku odwrócić się jednak nie udało. GKS Katowice umiejętnie się bronił, lecz Łodzianie nie ruszyli na bramkę „GieKSy” z impetem, a gra miała miejsce głównie w środkowej części boiska.
Dla ekipy trenera Rafała Góraka to bardzo cenne zwycięstwo, które przerywa passę trzech przegranych meczów z rzędu. Widzew natomiast kontynuuje serię spotkań bez wygranej, a do stolicy woj. łódzkiego wracają nawet bez jednopunktowej zdobyczy.










