Mówimy 1. liga, myślimy GKS Katowice. Drużyna z Górnego Śląska stała się istnym symbolem zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Na jej boiskach katowiczanie występowali nieprzerwanie przez 12 wiosen aż do teraz. Lata nieustannej nadziei i walki o powrót do ekstraklasy zakończyły się fiaskiem. W przyszłym sezonie „GieKSę” będziemy mogli oglądać na trzecim szczeblu rozgrywkowym. Komplet spadkowiczów uzupełniają Bytovia Bytów oraz Garbarnia Kraków.
O ile spadek Bytovii i Garbarni nie jest niczym wielce zaskakującym, to w przypadku GKS-u Katowice można mówić o sporej niespodziance. W końcu przed rozpoczęciem sezonu byli oni stawiani w gronie faworytów do awansu. Dla katowiczan rzeczywistość okazała się okrutna i szybko dokonała bolesnej weryfikacji. Tym samym przyszła kampania 1. ligi będzie pierwszą od dwunastu lat bez katowickiej „GieKSy”.
Marzenia legły w gruzach
Tak zatytułowaliśmy nasz niedawny artykuł, w którym analizowaliśmy, czy zespół z takimi ambicjami jak GKS Katowice może spaść z ligi. Wówczas wydawało się, że katowiczanie powoli wychodzą z dołka i wkraczają w kluczowy moment w kwestii pozostania w lidze. Z upływem czasu można było dojść do wniosku, że mimo wielu problemów „GieKSa” ostatecznie uniknie spadku.
Skupmy się jednak na ostatnich sezonach w wykonaniu drużyny z Bukowej. Na papierze wyglądały one całkiem przyzwoicie, lecz na twarzach kibiców można było zauważyć rozczarowanie. Wynika to bowiem z braku realizacji celu, którym od dłuższego czasu jest upragniony awans do Lotto Ekstraklasy.
Nie to było jednak najgorsze. Dla katowickich sympatyków najstraszniejszy był sposób, w jaki GKS pozbywał się szans na awans. Najpierw żenująca porażka z „czerwoną latarnią” ligi, czyli MKS-em Kluczbork, której symbolem stała się bramka dająca zwycięstwo drużynie z Kluczborka.
W zeszłym sezonie katowiczanie długo znajdowali się w strefie premiowanej awansem. Na ostatniej prostej jednak ponownie się wyłożyli. Katami ich marzeń zostały ekipy z Chorzowa i Tychów. Z tymi pierwszymi „GieKSa” przegrała 0:1, mimo wszystko ciągle zachowując szanse na ekstraklasę. Gwoździem do trumny okazał się mecz z ekipą Ryszarda Tarasiewicza. Choć zespół z Bukowej dość szybko wyszedł na prowadzenie, to w dość lekkomyślny sposób roztrwonił całą przewagę.
Po dzisiejszym dniu katowiccy kibice mogą zadać sobie pytanie: czy rzeczywiście nie lepsze były te rozczarowujące braki awansu do ekstraklasy?
Scenariusz rodem z horroru
W ostatnich kolejkach podopieczni Dariusza Dudka dość regularnie punktowali. Może nie było to maksimum katowickiego potencjału, jednak wydawało się, że GKS powoli zażegnuje kryzys. Katowiczanie byli coraz bliżej utrzymania, co skwitowali zwycięstwem w Poznaniu z Wartą. W Poznaniu, który przez długi czas pozostawał niezdobyty. Zamknięciem tego nieudanego sezonu miał być dzisiejszy mecz z Bytovią, w którym do utrzymania „GieKSie” wystarczał remis.











