Giovanni Reyna – kontynuować legendę ojca


17-latek z przytupem rozpoczął swoją przygodę w dorosłej piłce

7 marca 2020 Giovanni Reyna – kontynuować legendę ojca
Flickr

Niejeden Czytelnik, poproszony o wymienienie kilku nazwisk amerykańskich piłkarzy, sięgnie pamięcią do Claudio Reyny, wspominając jego wielkie umiejętności. Niewykluczone, że jeszcze więcej osiągnie jego syn. Mimo że Giovanni Reyna nie jest jeszcze nawet pełnoletni, już często jest w stanie dać swojej drużynie więcej niż niejeden doświadczony gracz.


Udostępnij na Udostępnij na

Giovanni Reyna urodził się 13 listopada 2002 roku w Sunderlandzie, gdzie na co dzień stacjonuje sześciokrotny mistrz Anglii w piłce nożnej, Sunderland AFC. To właśnie w tym klubie przez dwa lata występował ojciec bohatera dzisiejszego tekstu.

Choć skala talentu młodego zawodnika Borussii Dortmund jest ogromna, to życie od początku go nie rozpieszczało, czego smutnym potwierdzeniem była śmierć brata, Jacka. Chłopiec cierpiał na guza mózgu, a jego odejście na zawsze zmieniło Giovanniego. Tragedię tę w swoim bardzo ciekawym artykule ponad rok temu dokładnie opisywał amerykański dziennikarz Grant Wahl.

Wszystko zostaje w rodzinie

Fani futbolu uwielbiają, gdy kariery rozpoczynają synowie piłkarzy, których pamiętają na przykład z młodzieńczych lat. Tak jest w przypadku bohatera tego tekstu. Giovanni jest synem Claudio Reyny, który spędził między innymi kilka ładnych lat na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Anglii.

Kilka lat przed przygodą w Manchesterze City na świat przyszedł obecny zawodnik Borussii Dortmund, który z wiadomych względów często porównywany jest do swojego ojca. Warto wspomnieć, że piłkarką była również jego matka, Danielle Egan. Podobnie jak jej mąż występowała ona w środku pola. Co ciekawe, udało jej się nawet sześciokrotnie wystąpić w narodowych barwach.

Moi rodzice zawsze powtarzają, że odziedziczyłem po nich najlepsze cechy. Mój ojciec był raczej technikiem, który dobrze radził sobie z piłką przy nodze, podczas gdy moja matka miała inne mocne strony na boisku – mówił Amerykanin w wywiadzie dla oficjalnej strony Bundesligi.

Tu stawia się na młodych

Erling Haaland po przenosinach do Dortmundu swój wybór argumentował między innymi tym, że na Signal Iduna Park regularnie stawia się na młodych piłkarzy. Podobnego zdania musiał być również Giovanni Reyna, który miejsca w młodzieżowej drużynie Borussii zbyt długo nie zagrzał i bardzo szybko dołączył do starszych kolegów.

Trudno się im dziwić. Borussia Dortmund to rzeczywiście bardzo atrakcyjny kierunek dla młodych piłkarzy. Potwierdzenia nie trzeba daleko szukać, ponieważ w ostatnich latach klub z Westfalii wypuścił dalej w świat kilku uzdolnionych graczy, takich jak: Ousmane Dembele, Christian Pulisić czy Alexander Isak. Przy ostatnim z wymienionych zawodników trzeba mieć jednak na uwadze, że swoje możliwości pokazał on dopiero w Realu Sociedad, a w Bundeslidze zbyt wielu minut na boisku nie spędził.

Wejście do pierwszego zespołu w wykonaniu amerykańskiego piłkarza było wręcz piorunujące. Reyna na murawę wchodził głównie z ławki, ale za to zawsze potrafił wnieść do gry swojego zespołu trochę brawury i młodzieńczego polotu. Wizytówką jego pierwszych występów na niemieckich boiskach z pewnością może być trafienie z Werderem Brema w DFB-Pokal. 17-latek wówczas genialnie dokręcił piłkę do bramki, nie dając żadnych szans bramkarzowi rywali.

O zdanie na temat początków Giovanniego Reyny w dorosłym futbolu zapytaliśmy Katarzynę Przepiórkę, która z amerykańską piłką ma do czynienia właściwie na co dzień. – Spodziewałam się, że Giovanni Reyna zadebiutuje w pierwszej drużynie w tym sezonie. Nawet jeżeli jest się pewnym jego umiejętności, to przeskok do gry wśród zawodowców zawsze powoduje pewne obawy, czy aby na pewno dany piłkarz jest gotowy. Dawałam mu trochę więcej czasu na aklimatyzację, ale on jej wcale nie potrzebował. Z miejsca zaczął czarować i bić kolejne rekordy (najmłodszy Amerykanin w historii Bundesligi, najmłodszy strzelec gola w Pucharze Niemiec, najmłodszy Amerykanin w Lidze Mistrzów). Aktualnie jest wartościowym dżokerem i jego pozycja powinna rosnąć z meczu na mecz – tłumaczy redaktor naczelna portalu o futbolu w USA.

Giovanni Reyna – obiekt westchnień czołowych reprezentacji

W ostatnich dniach za sprawą Giovanniego Reyny zrobiło się głośno w kwestii wyboru narodowych barw, które w przyszłości chciałby reprezentować. 17-latek może zadeklarować grę w kilku bardzo ciekawych reprezentacjach, takich jak: Stany Zjednoczone, Portugalia, Argentyna czy chociażby Anglia, w której się urodził.

Tamtejsza federacja miała nawet zacząć już na bieżąco przyglądać się sytuacji młodego zawodnika. Dotychczas występował on jednak w młodzieżowych reprezentacjach Stanów Zjednoczonych, w których radził sobie całkiem dobrze. Według „Ruhr Nachrichten” selekcjoner Gregg Berhalter rozważa powołanie go na marcowe mecze.

Wydaje się, że dla Reyny byłaby to najlepsza opcja, tam bowiem od samego początku miałby bardzo duże szanse na grę. – Jednym z największych problemów reprezentacji USA jest brak ofensywnego pomocnika. Na siłę próbowano tam przenieść Christiana Pulisicia, ale te eksperymenty okazały się jedną wielką pomyłką. Giovanni Reyna może być rozwiązaniem tych problemów. W zasadzie nie ma innej alternatywy, więc z pewnością w najbliższym czasie będzie wprowadzany do pierwszej reprezentacji, w której trener Gregg Berhalter stawia na młodych zawodników i stopniowo odmładza kadrę. Byłby dużym wzmocnieniem reprezentacji olimpijskiej, ale nie wiem, czy dostanie pozwolenie na grę w turnieju kwalifikacyjnym, który już za pasem – twierdzi Katarzyna Przepiórka.

***

Choć początki w dorosłej piłce dla Giovanniego Reyny są naprawdę udane, to za rogiem czekać może na niego wiele niebezpieczeństw. Wydaje się jednak, że jeżeli Amerykanin będzie unikał poważnych kontuzji, a doradcy przez cały czas kierować będą się wyłącznie jego dobrem, to wkrótce może usłyszeć o nim znacznie szersze grono.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze