Zmiana trenera to powszechnie znany i lubiany sposób na odciągnięcie uwagi od słabych wyników klubu oraz nieudolności działaczy. Rzadko jednak jesteśmy światkami natychmiastowej poprawy gry zespołu pod wodzą nowego opiekuna, który niejednokrotnie stawiany jest przed arcytrudnym zadaniem uniesienia podupadającej drużyny. Gdy w grudniu 2014 roku Zdenek Zeman oddawał stery Cagliari Calcio w ręce Gianfranco Zoli, w kibicach obudziły się nowe nadzieje. Pytanie tylko, czy słusznie? Co zmieniło się od momentu przybycia filigranowego Włocha do ekipy „Rossoblu”?
Wielu wielkich piłkarzy już w trakcie trwania sportowej kariery wykazuje potencjał przywódczy rządząc i dzieląc zarówno w szatni jak i na boisku. Jednym z nich bez wątpienia był Gianfranco Zola. Napastnik znany głównie z występów w Londyńskiej Chelsea, w barwach której w przeciągu siedmiu lat aż 84 razy znajdował drogę do bramki rywali. W 2003 roku, kiedy pakiet większościowy „The Blues” wykupił Roman Abramowicz, wyborowy strzelec w wieku 37 lat postanowił powrócić do ojczyzny, wybierając ofertę ówcześnie drugoligowego Cagliari Calcio. Spędził tam dwa lata, skutecznie pomagając już w pierwszym sezonie drużynie w awansie do Serie A. W 2005 roku zakończył piłkarską karierę.
https://www.youtube.com/watch?v=34jPsSTPc9U
Po trzech latach urlopu zatęsknił za futbolem, postanowił jednak powrócić na boisko już w nieco innej roli. W 2008 roku podpisał 3-letni kontrakt trenerski z West Ham United, lecz już po niespełna dwóch latach został zwolniony z ekipy „Młotów” z powodu niezadowalających wyników. Następnym klubem było Watford, występujące na zapleczu Premier League. Tam jednak też nie zagrzał zbyt długo miejsca. Zimą zeszłego roku został poproszony przez działaczy „Czerwono-niebieskich” o podjęcie próby uratowania klubu przed spadkiem do Serie B, której bez wahania się podjął.
“Wielki Zola to właściwy człowiek do ożywienia Cagliari. Najlepsze życzenia”.
Życie kołem się toczy, to powiedzenie idealnie pasuje do Zoli i Cagliari. Zaledwie po siedmiu latach od zakończenia sportowej kariery (właśnie w tym klubie), powrócił na Stadio Sant`Elia, aby jako doświadczony trener wyciągnąć drużynę, na co dzień występującą w Serie A, ze strefy spadkowej i zapewnić jej spokojną przyszłość. Wracając na Półwysep Apeniński po szesnastu ligowych kolejkach zastał ekipę z Sardynii zajmującą ówcześnie osiemnastą lokatę z zaledwie dwunastopunktowym dorobkiem, dość powiedzieć, że na półmetku rozgrywek mieli oni jedynie dwa zwycięstwa na swoim koncie. Przed pierwszym meczem na konferencji pasowej Zola tryskał optymizmem: – O tym, że nie można zmienić mentalności drużyny w jeden dzień Zola przekonał się już w swoim debiucie przeciwko US Palermo, doznając bolesnej porażki 5:0 w spotkaniu wyjazdowym. W kolejnych meczach było już jednak decydowanie lepiej. Zwycięstwa z AS Ceseną oraz US Sassuolo, a także remis z Udinese Calcio, wywindowały „Czerwono-niebieskich” na siedemnastą pozycję, ostatnią gwarantującą utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.











