Przygoda Garetha Bale’a z Realem Madryt dobiegła końca. Walijczyk po wielu wzlotach i upadkach z „Królewskimi” powraca na rok, na zasadzie wypożyczenia, do swojego domu – Tottenhamu Hotspur. 31-latek z pewnością nie zapomniał, jak gra się w piłkę, dlatego ponownie chce udowodnić swoją piłkarską wartość na boiskach Premier League. Transfer wydaje się mieć ręce i nogi, jednak Walijczyk powraca jako zupełnie inny piłkarz.
Siedem lat w Realu Madryt, 251 meczów, 105 goli i 68 asyst. Gareth Bale statystyki miał wyborne, jednak nie odchodzi z Hiszpanii jako legenda klubu czy nawet jako zawodnik zasłużony. Znajdą się pewnie nawet kibice „Królewskich”, którzy z racji odejścia Walijczyka z klubu otwierają szampany i świętują.
***
Nikt już nie pamięta, że ten piłkarz, przechodząc do „Galacticos”, bił rekord transferowy. Nikt nie pamięta, że przez pewien czas trio Ronaldo – Benzema – Bale siało postrach w szeregach każdej defensywy. Piłka nożna jest okrutna i rzadko wybacza błędy, ale potrafi dawać drugą szansę. Na taką liczy właśnie Walijczyk, który wraca do Tottenhamu. Czy ten transfer ma sens?
– Mam mieszane odczucia. Z jednej strony wraca piłkarz, który dał dużo Tottenhamowi, zanim odszedł do Realu, ale to dalej zagadka. Pamiętamy jeszcze dobre mecze i jego gola przewrotką w finale Ligi Mistrzów, ale minęło już dużo czasu od tamtego momentu. Z perspektywy „Kogutów” jest to ciekawe wzmocnienie, jednak nie jestem przekonany, czy to wzmocnienie na już. Nie wiem, czy od razu stanie się piłkarzem, który będzie rozdawał karty – komentuje w rozmowie z naszym portalem Maciej Łuczak, dziennikarz TVP Sport.
Nieoficjalnie się mówi, że Gareth Bale na ponowny debiut w Tottenhamie trochę sobie poczeka, gdyż do Londynu przyleciał z kontuzją kolana. Walijczyk często skarży się na urazy i problemy ze zdrowiem. W sezonie 2019/2020 odbiło się to na jego dyspozycji, gdyż zagrał tylko przez 1200 minut, zaliczając po dwie bramki i asysty. Nie możemy być pewni, jak będzie to wyglądało w nadchodzących rozgrywkach.
– Duża zagadka, bo tak naprawdę nie za wiele go oglądaliśmy. Więcej było śmiesznych memów, filmików, gadania o golfie niż samej gry. Natomiast nie oduczył się grać w piłkę i jeśli wraca do Tottenhamu, to jest to pokaz, że ma ochotę dalej grać na poważnym poziomie. Myślę, że jednak upłynie trochę czasu, zanim zostanie wkomponowany w zespół – dodaje nasz rozmówca.












