Piłka nożna bywa brutalna dla zawodników. Z taką rzeczywistością dosyć często spotykał się brazylijski napastnik z Sao Paulo, czyli Gabriel Jesus. Były piłkarz Palmeiras nie znajdował się zawsze w wyjściowym składzie „Obywateli”. Jednakże dla 22-latka ta runda może być jedną z najważniejszych od momentu, gdy snajper przeniósł się na Wyspy.Od malowania ulic do strzelania bramek dla Manchesteru City. Możliwe, że gdyby Gabriel Jesus nie został zauważony przez jednego z skautów „Obywateli”, to nigdy nie usłyszelibyśmy, że taki zawodnik istnieje. Jednak talent został wypatrzony i dziś można stwierdzić, że wydanie 32 mln euro było świetną okazją. Już trzy lata temu młody piłkarz znalazł wsparcie u jednej z legend futbolu – Zico.
– Gabriel to gracz, który wykonuje ciężką pracę. Ma wszystko, aby stać się jednym z największych w historii brazylijskiego futbolu. Codziennie pokazuje, że jest świetnym profesjonalistą o fantastycznej jakości.
Początki Jesusa
W czasie, gdy Gabriel Jesus przebywał jeszcze w swoim ukochanym kraju, dostał niespodziewany telefon od Pepa Guardioli. Były szkoleniowiec Barcelony powiedział, że jest mu bardzo potrzebny i będzie odgrywał ważną rolę. Właściwie wtedy już Brazylijczyk stanął przed wielką decyzją w sprawie swojej przyszłości. Pomimo zainteresowania Barceloną Gabriel zdecydował się przenieść do Manchesteru City. Wybór padł na ten drugi klub, głównie ze względu na szkoleniowca „The Citizens”, który przyciągnął Brazylijczyka do obecnego sześciokrotnego mistrza Anglii.
– Gabriel był zawsze dobry od początku. Niestety miał dwie ciężkie kontuzje po mistrzostwach świata i to było dla niego trudne. Jest silnym numerem 9 w Brazylii. Klub kupił niesamowitego młodego zawodnika za niewiarygodną cenę – jeden z najlepszych podpisów. Kiedy przyjechał, wywarł niesamowity wpływ, a potem odniósł kontuzje. Dzięki swojej mentalności zawsze odniesie sukces. Jest głodny i chce stać się ważnym napastnikiem na świecie – stwierdził Guardiola na łamach klubowej strony.
Brazylijczyk miał bardzo dobry start w barwach „Obywateli”. Trzy gole w meczach z West Hamem oraz Swansea. Chyba nikt nie mógł sobie wymarzyć lepszego startu. Jednakże ten sen w rzeczywistości długo nie potrwał i 20-letni wówczas napastnik „The Citizens” odniósł kontuzję śródstopia, która wyeliminowała go z gry na półtora miesiąca. Wydawało się, że kontuzja przybije do dna nowego piłkarza „Obywateli”. Jednakże w późniejszym czasie Brazylijczyk wrócił do formy i na koniec rundy 2016/2017 mógł się pochwalić siedmioma bramkami oraz pięcioma asystami w 11 spotkaniach.











