Jest legendą GKS-u Katowice. Numer 9, z którym grał w GKS-ie, zawsze będzie należał do niego, gdyż został zastrzeżony i na zawsze przypisany. W 1991 roku został wicekrólem strzelców Bundesligi. O kim mowa? O Janie Furtoku, byłym reprezentancie Polski i piłkarzu takich klubów, jak: GKS Katowice, Hamburger SV i Eintracht Frankfurt. Serdecznie zapraszamy do przeczytania wywiadu, którego udzielił Marcinowi Malinowskiemu. Miłej lektury!
Bayern Monachium to klub, w którym Robert Lewandowski poradziłby sobie?
Uważam, że poradziłby sobie. Tylko tam mają dobrych napastników i Robert niestety musiałby najpierw sobie wywalczyć miejsce w składzie. Natomiast w Borussii Dortmund już ma pewne miejsce. Dla mnie przejście Roberta do Bayernu byłoby dziwnym wyborem.
W klubach strzelał Pan mnóstwo goli, ale w kadrze zwykle zawodził. Podobnie teraz zawodzi kibiców Robert Lewandowski. Jaki jest główny czynnik takiej blokady?

Moim zdaniem nie jest to blokada. W klubach trenuje się na co dzień. Można wypracować pewne schematy. Natomiast w kadrze treningi trwają tylko kilka dni. Dlatego Robert strzela często bramki w klubie, a w kadrze od meczu z Grecją bramki nie strzelił. Druga sprawa, nie mamy też w reprezentacji piłkarzy, którzy mogliby mu zagrać dokładne piłki. W moich czasach było podobnie. Z jednym się rozumiałeś, a z drugim nie.
16 października 1991 roku – mówi Panu coś ta data?
Nic mi do głowy nie przychodzi…
Wtedy strzelił Pan bramkę w spotkaniu eliminacyjnym do Euro 1992 z Irlandią. Ostatnio z Irlandią grała reprezentacja Waldemara Fornalika. Przegraliśmy 0:2. Co według Pana było głównym powodem, iż Polacy przegrali?
Brak zgrania. Było to widać najbardziej w formacji obronnej. Straciliśmy bramki w głupi sposób. Ci chłopcy mało ze sobą trenują i było to widać.
Teraz porozmawiajmy na temat klubu, w którym Pan kiedyś grał, czyli GKS-u Katowice. Za „Gieksą” nieudana runda jesienna. Podopieczni Rafała Góraka po półmetku sezonu zajmują 13. miejsce. Jak Pan sądzi, czemu katowicki klub zajmuje tak słabą lokatę?
Jestem niezadowolony, że jesteśmy na 13. lokacie, bo stać nas na więcej. Co jest głównym powodem tak niskiej lokaty? Dwie, trzy porażki u siebie. Mam nadzieję, że trener wyciągnie wnioski. U siebie trzeba wygrywać. Rozumiem, można przegrać z liderem na własnym terenie czy z drużyną, która jest wymieniana jako faworyt. Ale z drużynami, które są za nami, musimy wygrywać!
Bardzo udaną rundę ma za sobą snajper GKS-u, Przemysław Pitry. Wolno by powiedzieć, że gdyby nie skuteczność











