Forlán piłkarzem mundialu wg iGol.pl


14 lipca 2010 Forlán piłkarzem mundialu wg iGol.pl

Kandydatów do zostania najlepszym piłkarzem zakończonego mundialu było wielu. Nikt się jednak na pewno nie spodziewał (a przynajmniej przed turniejem), że złotą piłkę XIX mistrzostw świata zdobędzie as Atletico Madryt, Diego Forlán. Dobra gra „Cachavacha” spotkała się z uznaniem redakcji iGol.pl, która wybrała go najlepszym zawodnikiem rozgrywek.


Udostępnij na Udostępnij na

W myśl – jak się później okazało – feralnej reklamy Nike „Write the future” spora część kibiców futbolu przyznałaby, że bohaterem minionych XIX mistrzostw świata zostanie ktoś z zaprezentowanego grona: Drogba, Cannavaro, Rooney, Ribery, Robinho (gdyż na potrzeby Brazylii takowy spot stworzono) oraz Ronaldo. Pomówmy jednak o niedawnej przeszłości, ponieważ była ona zgoła inna, a żaden z uznanych celebrities nie zapisał się złotymi zgłoskami w historii futbolu. Ba, nawet grający epizodyczną rolę Federer odpadł w ćwierćfinale Wimbledonu.

Forlan został wybrany najlepszym piłkarzem mundialu
Forlan został wybrany najlepszym piłkarzem mundialu (fot. Skysports.com)

Abstrahując jednak od reklamy i tak zwanej „klątwy”, znalazło się na mundialu także i kilku graczy, którzy z powodzeniem stworzyli sobie przyszłość. To piłkarze, którzy mają jeszcze przed sobą najświetniejsze etapy kariery, jak choćby Özil czy Müller. Jednak nie tylko oni zawładnęli pierwszym afrykańskim mundialem. Drugą młodość przeżyli między innymi Casillas, Puyol i lider „La Celeste” – Diego Forlán. Urugwajczyk zgarnął nagrodę dla najlepszego piłkarza mundialu, co spotkało się z szerokim uznaniem zarówno wśród krytyków, jak i wśród redakcji iGola. To właśnie jemu zostaje poświęcony niniejszy artykuł.

„Cachavacha” może mówić nie tylko o udanym mundialu, lecz o całym sezonie klubowym. Napastnik madryckiego Atletico strzelił 18 bramek w samej lidze, siedem dorzucił też, grając na arenie europejskiej. Dodając inne rozgrywki, w sumie piłkarz trafił do bramki rywala 30 razy. Napastnik zwykł strzelać gole w najważniejszych, kluczowych momentach, do czego zresztą przyzwyczaił kibiców „Czerwonych Diabłów”. Owszem, młody Forlán miał problemy z przebiciem się w Manchesterze, lecz nie wyrobił sobie ostatecznie takiej złej opinii, choć takie wpadki, jak ta, na pewno nie poprawiały mu humoru. Wracając jednak do meritum – 31-latek został bohaterem „Rojiblancos” w rozgrywkach Ligi Europejskiej. Nie sposób opisać całego przebiegu fazy grupowej, jak i pucharowej, lecz warto wspomnieć o samym półfinale i finale. W boju o przejście do ostatniej konfrontacji podopieczni Floresa zmierzyli się z Liverpoolem. W starciu kluczową rolę odegrał właśnie Forlán, który strzelił w pierwszym meczu zwycięskiego gola na 1:0, a w rewanżu zaś, w dogrywce, był autorem trafienia, które dało awans Atletico dzięki bramkom strzelonym na wyjeździe. W samym finale popularny Diego zdobył dwa gole, które pozwoliły odprawić Fulham 2:1. Napastnik został bohaterem rozgrywek. Tyle jednak tytułem wstępu, gdyż artykuł ma być dotyczyć występów Forlána podczas tegorocznego mundialu.

Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju mało kto stwierdziłby, że „La Celeste” wraz z „El Tri” wygryzą z grupy „Tricolores” – dotychczasowych wicemistrzów świata. Turniej okazał się jednak nader bolesny dla ekipy znad Sekwany. Amerykanie z południa potrzebowali sporo czasu, by złapać właściwy rytm meczowy. Urugwaj podszedł do rywala z należytym respektem, bo w końcu skandale związane z francuską reprezentacją nie były jeszcze tak powszechne. Wybrańcy Tabereza bardziej się zatem bronili, niż stawiali na ofensywę. Mieli jednak asa w rękawie, jakim jest Diego Forlán, który przeprowadził jedyną akcję, mogącą skończyć się bramką. To było jednak preludium do tego, co zawodnik Atletico miał zaprezentować w pozostałych sześciu starciach.

Forlan i jego nieprzeciętny strzał w meczu z Niemcami
Forlan i jego nieprzeciętny strzał w meczu z Niemcami (fot. Skysports.com)

Pięć dni później nadszedł mecz z gospodarzami turnieju, „Bafana Bafana”. Drugie spotkanie fazy grupowej częstokroć bywa starciem o być albo nie być. Zawodnicy Urugwaju musieli zatem podejść do spotkania na całego i nie omieszkali do tego wykorzystać Diego Forlána, który dwukrotnie uciszył wuwuzele. Najpierw wprowadził on w osłupienie bramkarza Południowoafrykańczyków, Khune, kiedy potężnie uderzył z dystansu. Piłka odbiła się od głowy jednego z obrońców, a potem wpadła do bramki, odbijając się jeszcze od poprzeczki. Kolejne wyzwanie przyszło w 80. minucie, kiedy czerwoną kartkę otrzymał golkiper podopiecznych Parreiry. Sędzia spotkania podyktował rzut karny, który wykorzystał bohater finału Ligi Europejskiej.

Forlán tworzył świetny duet razem ze swoim rodakiem, Luisem Suarezem. Sprawa wygląda tak, że gdy słabszy dzień miał jeden, drugi po prostu nie zawodził. Piłkarze doskonale się uzupełniali, a razem stworzyli grad akcji, które mogły zagrozić niejednemu bramkarzowi. Napastnik udowodnił wcześniej, że potrafi zdobywać ładne bramki, co potwierdził w ćwierćfinale z Ghaną. Nie sposób wystawić oceny Forlánowi, nie sposób wycenić samego zawodnika, gdyż okazał się on dla „La Celeste” bezcenny i niezastąpiony. Afrykanie sprawili zawodnikom Tabareza nie lada problem, lecz lekarstwem i w tym meczu okazał się „Cachavacha”, który zdobył wspaniałą bramkę z rzutu wolnego.

Urugwajczyk dwukrotnie pokonał bramkarzy (sic!) RPA
Urugwajczyk dwukrotnie pokonał bramkarzy (sic!) RPA (fot. Skysports.com)

Z przyjemnością ogląda się tak wykonywane stałe fragmenty gry, zwłaszcza że podczas tegorocznych mistrzostw bramek z takich okazji zbyt dużo nie padło. Najlepszymi rzemieślnikami w tej dziedzinie okazali się piłkarze z Azji. Nad tym strzałem można by się jednak długo rozpisywać, a także przez długi czas zachwycać. Już sam fakt, jakiej rotacji nabrała piłka, jakiego przyśpieszenia w pewnym momencie dostała (tu przyczyną może być akurat specyfika Jabulani i wysokość n.p.m.), sprawia, iż to był jeden z najpiękniejszych strzałów, jakie zobaczyliśmy w RPA. Warto dodać również, że regulaminowe 90 minut zakończyło się remisem, a Urugwaj wygrał po batalii w rzutach karnych. Jako pierwszy do „wapna” podszedł bohater niniejszego artykułu, który pewnie pokonał rywala.

Półfinał z Holandią przyniósł Forlánowi gol numer cztery. „Oranje” znaleźli sposób na swojego rywala, którego ataki nie były zbyt błyskotliwe. Podopieczni Tabareza mieli problemy z przedostaniem się pod bramkę rywala, lecz z pomocą króla strzelców turnieju okazało się, iż wszystkie przeszkody da się pokonać. Trochę w swoim stylu, a trochę jak Robben, Forlán przesunął się ku środku boiska i uderzył z dystansu – również w środek. Tym razem błąd popełnił Stekelenburg, który jedynie musnął piłkę. Ciężko powiedzieć, by Jabulani sprawiła mu psikusa. To raczej rywal sprawił mu niemiłą niespodziankę, bo tak wyrachowanymi strzałami mogą się szczycić tylko najlepsi. W efekcie to piłkarze z Kraju Tulipanów awansowali do finałowej, ostatniej konfrontacji.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – zwłaszcza w przypadku „Urusów”. Jeszcze przed mundialem możliwość gry w meczu o trzecie miejsce Amerykanie z południa wzięliby na pewno w ciemno. Wszyscy piłkarze byli więc zmotywowani, a zwłaszcza Forlán, któremu brakowało jednej bramki, by zrównać się z liderami klasyfikacji strzelców. Zasługuje na wyróżnienie również za to, że zagrał z lekkim urazem. Chociaż „La Celeste” rozpoczęli od małej wpadki, bo prowadzenie Niemcom dał Mueller, to zdołali się oni podnieść. Najpierw wyrównał Cavani, a potem dał prowadzenie „Cachavacha”. I to nie w byle jaki sposób, bo po raz kolejny zaprezentował on swój kunszt techniczny. Tym razem już nie z dystansu, a z obrębu pola karnego, ale za to jak! Laureat Złotej Piłki mistrzostw świata złożył się do strzału w sposób trudny do opisania słowami i wolejem, po koźle, trafił do bramki Neuera, który nawet się nie poruszył.

Summa summarum Urugwaj przegrał, aczkolwiek turniej zaliczy do kategorii: jeden z najlepszych. Silniejsi okazali się tylko Niemcy, Holendrzy oraz Hiszpanie. Jednak „Urusi” mieli w swych szeregach primus inter pares – króla strzelców i zdobywcę Złotej Piłki mistrzostw świata, Diego Forlána. Strzelca pięciu bramek, kreatora najładniejszych akcji i goli. Piłkarz Atletico zapisał się na kartach historii futbolu. Przyćmił umiejętności Ronaldo i Messiego. Tchnął ducha walki do swej reprezentacji. Mundial dobiegł już końca, a media znów ekscytują się nadchodzącym sezonem. Tym razem nie mówi się gdzie i za ile milionów trafi Rooney, Ribery czy Robinho. Mówi się o 31-letnim Forlánie, zwanym „Cachavacha”, który przeżył drugą młodość…

Komentarze
~Zyga (gość) - 16 lat temu

Należy się Forlanowi W każdym meczu zagrał
siwietnie a szczególnie w meczu o 3 miejsce
strzelił pięknego gola a 2 strzelił Cavani,,,
Forlan wygrał lige Europejską dla mnie to był
piękny turniej Forlana ;P

Najnowsze