GKP Gorzów Wielkopolski przegrał przed własną publicznością z Flotą Świnoujście 2:4. Gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale przyjezdni zagrali koncertowo w drugiej odsłonie i to oni ostatecznie zdobyli komplet punktów.

Mecz w Gorzowie zapowiadał się na jeden z ciekawszych pojedynków w tej serii spotkań. Grali ze sobą bowiem sąsiedzi z ligowej tabeli – piąty zespół z szóstym. Stawką meczu były nie tylko trzy punkty, ale również dłuższe zadomowienie się w czołówce zaplecza Ekstraklasy. Pierwsza połowa nie zawiodła. W 19. minucie Petrik dograł piłkę z lewego skrzydła płasko wzdłuż pola karnego, a Drozdowicz dołożył tylko nogę, umieszczając piłkę w siatce. Pięć minut przed zakończeniem pierwszej odsłony Bodziony potężnym strzałem w okienko wyrównał stan rywalizacji, ale już 120 sekund później gorzowianie odpowiedzieli trafieniem Banasiaka, który płaskim uderzeniem tuż przy słupku pokonał bramkarza rywali.
Druga odsłona to koncert gry Floty, która w zaledwie dziesięć minut rozprawiła się z miejscowymi. W 58. minucie, po dograniu z prawego skrzydła, niepilnowany Ciarkowski strzałem z powietrza pokonał Skrzyńskiego, doprowadzając do remisu 2:2. Następnie skutecznością błysnął Uchenna. Najpierw dał pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie ekipie ze Świnoujścia, wbijając głową futbolówkę do pustej bramki, a potem dokończył dzieła zniszczenia, zdobywając gola technicznym strzałem z narożnika pola karnego. Dwa gole Nigeryjczyka kompletnie rozbiły GKP. Gorzowianie byli kompletnie bez pomysłu na grę, a dodatkowo w 78. minucie z boiska wyleciał Górski. Goście utrzymali do końca spotkania korzystny dla siebie rezultat i wywieźli z Gorzowa cenne trzy punkty.











