Flora Tallinn na papierze jest zdecydowanie łatwiejszym rywalem dla Legii Warszawa od norweskiego FK Bodo/Glimt. To nie oznacza jednak, że mecz z Estończykami musi być dla mistrza Polski spacerkiem. Flora dysponuje bowiem zawodnikami doskonale znającymi warszawski klub z czasu swoich występów na polskich boiskach.
Flora bez większych problemów awansowała do drugiej rundy eliminacji do Ligi Mistrzów. Nie miała jednak szczególnie wymagającego rywala. Estoński mistrz 5:0 pokonał maltański Hibernians FC, prezentując się w stylu znanym z krajowych boisk. Piłkarze Flory przeważali więc w obu spotkaniach z Hiberniansem, karcąc swoich przeciwników, gdy próbowali oni odrabiać straty.
Duże doświadczenie
Aktualny mistrz Estonii jest jednocześnie najbardziej utytułowanym tamtejszym klubem. Flora od czasu powstania Meistriliigi w 1992 roku sięgała po mistrzowski tytuł trzynastokrotnie. Tym samym posiada w swoim dorobku cztery złote medale więcej od swojego lokalnego rywala, czyli Levadii. Ponadto popularne „Kaktusy” mają na swoim koncie po sześć srebrnych i brązowych medali mistrzostw Estonii, a także osiem pucharów i dziesięć superpucharów kraju.
Dzięki powyższym sukcesom Flora regularnie występuje w europejskich pucharach. Od sezonu 1994/1995 zespół z Tallina nie brał udziału w kwalifikacjach jedynie w sezonie 2014/2015. W tym roku dopiero czwarty raz udało mu się jednak przejść do następnej rundy. Najlepszy występ w Europie Flora zaliczyła w ubiegłym roku, kiedy dotarła do rundy play-off eliminacji do fazy grupowej Ligi Europy.
– Myślę, że coś zaskoczyło we Florze. Trener Jürgen Henn znalazł pomysł na zespół i widoczne są efekty. Już dwa lata temu Flora prezentowała się świetnie w pucharach, ale przegrała w drugiej rundzie eliminacji do LE z Eintrachtem Frankfurt. Nikt jednak za dwie porażki po dobrzej grze (Estończycy ulegli Niemcom dwukrotnie po 1:2) nie daje punktów rankingowych. Rok temu Flora dotarła do fazy play-off LE, natomiast w tym roku realnym celem jest awans do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy – mówi Szymon Góralski z Piłkarskiej Estonii.
„Polska” Flora
Flora wyraźnie daje do zrozumienia, że nie interesuje jej już tylko dominacja na krajowym podwórku. Celem „Kaktusów” jest więc uzyskanie pierwszego w historii estońskiej piłki awansu do fazy grupowej europejskich pucharów. Ambitne plany nie mogą jednak dziwić, bo „Zielono-biali” dysponują odpowiednimi środkami finansowymi, zapewnianymi między innymi przez zakłady bukmacherskie Optibet i Estoński Związek Piłki Nożnej.
Włodarze Flory starają się jednocześnie, aby zespół składał się z estońskich zawodników. – Drużyna jest oparta tylko na Estończykach. Jest to mieszanka doświadczenia i młodości. Czterech piłkarzy ma 30 lub więcej lat i są nimi byli zawodnicy polskich klubów. Wśród pozostałych graczy najstarszy jest Rauno Sappinen, który w styczniu skończył 25 lat. Z jego rocznika w kadrze są jeszcze Matvei Igonen, Henrik Purg i Marten Kuusk – mówi nasz ekspert.











