Szybki Brazylijczyk lubiący kręcić obrońcami. To brzmi jak koszmar polskiego zespołu w europejskich pucharach. Już nieraz przekonaliśmy się, jak trudno zatrzymać takowego jegomościa. Oby Flamarion nie zrobił krzywdy Lechowi i nie narobił za dużo szumu. Będzie trzeba się pilnować, bo choć nigdzie poza Batumi kariery nie zrobił, jest w stanie postraszyć. Tym bardziej, że obrona „Kolejorza” jest ostatnio bardzo dziurawa.
Na samym początku musimy zaznaczyć, że przy zawodnikach Lecha Flamarion oraz reszta Dinama Batumi nie powinni nawet pisnąć. Ale piłkarze Stali teoretycznie też nie mieli prawa podskoczyć. Jako 25-letni napastnik Flamarion ma za sobą jedynie dwa udane sezony, a żeby wejść na odpowiednie obroty, musiał odblokować się w drugiej lidze gruzińskiej. Nie brzmi to imponująco. Furorę zrobił głównie w sezonie 2022, w którym zdobył 14 bramek oraz 7 razy asystował kolegom. To wszystko w 18 spotkaniach.
− Flamarion jest dobrym gościem: spędził większość europejskiej kariery w Batumi i jest bardzo lubiany przez kibiców. Idealnie wpasował się do drużyny − ocenia dla nas piłkarza konto Georgian Footy.
Flamarion i trudne początki
Brazylijczyk to wychowanek Palmeiras, lecz w młodym wieku przeniósł się do Czarnogóry, więc pierwsze seniorskie kroki stawiał już w Europie. Dlatego więc choć piłkarskiego rzemiosła uczył się w kraju kawy, przesiąkł europejską kulturą gry, na co zwraca uwagę Georgian Footy:
− Nie jest „typowym Brazylijczykiem”, który słynie ze sztuczek i efektownych akcji. Ale dobrze drybluje, jest dość szybki, ma przyzwoite wykończenie z obu nóg. I wygląda całkiem nieźle fizycznie jak na swój wzrost: 171 cm.
W Czarnogórze nie zabłysnął, więc już po pół roku przeniósł się do Gruzji. Początki w Dinamie były trudne. Nie przekonywał. Praktycznie się już z nim pożegnano. W końcu w swoim pierwszym sezonie nie potrafił strzelić bramki, a przebywał na boisku ponad 800 minut. Musiało być to bulwersujące dla kibiców, ale dostał drugą szansę. Zespół spadł do drugiej ligi, a tam Brazylijczyk się odblokował i zaczął strzelać.
− W 2017 roku po przyjściu tutaj był słaby, nie wnosił nic do drużyny. Myślał o odejściu po spadku z ligi. Jednak Dinamo zdecydowało się go zatrzymać. Na 2 szczeblu rozgrywek strzelił ponad 25 goli, a po powrocie do 1 ligi zdobył 17 bramek i został wybrany zawodnikiem roku, a samo Batumi zajęło 2 miejsce w lidze.
Nieudana przygoda w Rosji
Już rok po udanym sezonie na zapleczu, gdzie razem z Dinamem Batumi awansował, został zawodnikiem roku, a klub z drugiego największego miasta Gruzji został wicemistrzem. Naturalną koleją rzeczy było więc spróbować swoich sił w lepszej lidze niż gruzińska. Ostatecznie padło na Rosję i Rotor Wołgograd. Tak swoją drogą, w tym samym czasie w klubie z Wołgogradu grało kilku obecnych zawodników Dinama. Na przykład partner Brazylijczyka z ataku, czyli Zuriko Davitashvili.











