Giuseppe Meazza na stadion przybył dopiero pół godziny przed spotkaniem. Było widać, gdzie był i jak spędził noc. Zresztą przed każdym meczem upijał się i spał w domach publicznych. Wszyscy patrzyli na niego jak na durnia, ale podczas pojedynku strzelił trzy gole i nikt żadnych pytań nie zadawał.
– Na szczęście mieszkałem obok stadionu i zdążyłem. Trener i koledzy patrzyli na mnie, potępiając. Kiedy zostało tylko pięć minut, szybko się przebrałem i dołączyłem do nich na boisku. Słyszałem, jak dyrektor Interu mówi: „Policzymy się z nim po meczu”. Na szczęście strzeliłem hat-tricka i w efekcie nikt nie powiedział nawet słowa – mówił w programie telewizyjnym Meazza w 1963 roku. W dzisiejszych czasach takich piłkarzy już nie ma. Pamiętamy niedawną wizytę piłkarzy Legii w pewnej agencji towarzyskiej. Gdyby Giuseppe Meazza żył w dzisiejszych czasach, brukowce mogłyby budować swoje siedziby obok przysłowiowych burdeli i utworzyć specjalny dział, w którym opisywałyby, ile czasu gwiazdor tam spędza, a ile trenuje na murawie.

23 sierpnia 1910 roku w Mediolanie urodził się „Il Balilla”. Kiedy miał siedem lat, jego ojciec zginął na froncie I wojny światowej. Od tej pory wychowywała go tylko matka. W dzieciństwie pomagał jej sprzedawać owoce na targu. Matka nie chciała, aby jej syn grał w piłkę, więc zaczęła chować mu buty. Lecz on i tak grał, nauczył się kopać bez butów. Meazza praktycznie przez całą swą piłkarską karierę był związany z klubem z Mediolanu. Jedynie w latach 1940-1942 grał u lokalnego rywala, po jednym sezonie spędził również w Juventusie i Atalancie Bergamo, rozegrał także kilkanaście meczów w Varese. W latach 1929-1942 Inter nosił nazwę Ambrosiana. To wszystko wskutek przemian politycznych z tamtych czasów. Mussoliniemu nie podobała się nazwa Inter, która oznaczała międzynarodowość.
Przez całą swoją karierę ligową Meazza rozegrał 443 spotkania, w których strzelił 261 goli (216 w najwyższej klasie rozgrywkowej). Trzykrotnie wygrywał Serie A, a w 1939 roku wywalczył również Puchar Włoch. Również trzykrotnie był królem strzelców ligi. Rok po mundialu w 1938 roku uległ groźnemu wypadkowi samochodowemu i w piłkę nie grał ponad rok. Lecz największe triumfy święcił z reprezentacją Włoch. Jest jednym z dwóch Włochów, którzy najpierw wywalczyli, a następnie obronili mistrzostwo świata. Wraz z Giovannim Ferrarim zagrał w obu turniejach. Miał zaledwie 169 cm wzrostu, lecz był niezwykle szybki i świetny technicznie.
Pierwszym ważnym sprawdzianem dla Meazzy były mistrzostwa świata 1934, które Włosi rozgrywali u siebie. Oczywiście gospodarze turniej wygrali, a wtedy cały świat usłyszał nazwisko Meazza. Można podważać ówczesny sukces drużyny z Półwyspu Apenińskiego, lecz świetnej gry „Demona” nikt podważyć nie może. Po mundialu zaczęli interesować się nim wszelkiego rodzaju reklamodawcy, którzy chcieli, aby to właśnie Włoch reklamował ich markę. Meazza był pierwszym piłkarzem, który miał podpisany indywidualny kontrakt sponsorski. Czego jak czego, ale pieniędzy mu na pewno nie brakowało.











