FJW: Philippe Mexes – Francuz, którego pokochały Włochy


Francuski obrońca na stałe wrył się w pamięć wielu kibicom włoskiego calcio

26 października 2019 FJW: Philippe Mexes – Francuz, którego pokochały Włochy

Philippe Mexes był obrońcą, który grą i posturą przypominał angielskich defensorów lat 70. czy 80. Nieustępliwy i bezpardonowy w swojej grze, często łapał kartki za zbyt agresywne wejścia w rywala. Do tego dodajmy wygląd pięściarza wagi średniej i mamy obraz piłkarza, który świetnie wpasował się w krajobraz calcio. Pozwólcie, że zabiorę Was w podróż pod tytułem: "Szlakiem Mexesa". Zapraszam!


Udostępnij na Udostępnij na

Agresywny styl był jedną z najważniejszych w grze tego francuskiego obrońcy. Wybuchowość na boisku sprawiła, że Włosi przyjęli go jak swojego, bo po prostu zachowywał się jak „swój chłop”. Gdzie to wszystko się zaczęło?

Mexes, Jeleń, niebieskie barwy

Pewnie zastanawia Was zestawienie francuskiego obrońcy z obecnym napastnikiem Piasta Cieszyn. Może być też tak, że wiecie, do czego piję. Tak więc co łączyło naszego Jelenia z dzisiejszym bohaterem? Poza klubem, w którym obaj występowali – kompletnie nic, ale w związku z tym, że lubimy polskie akcenty, musiałem o tym wspomnieć. Phillipe Mexes jest wychowankiem AJ Auxerre, w którym Polak przecież występował, prowadząc go na szczyt.

Obrońca urodzony w Tuluzie do Auxerre przeniósł się w 1997 roku. Przedtem stawiał pierwsze kroki w młodzieżowych zespołach Toulouse. Pięć lat spędzonych w Auxerre pozwoliło Mexesowi nabrać doświadczenia i ogłady w dorosłej piłce. W Ligue 1 wystąpił 133 razy, zdobywając siedem bramek. W 2004 roku w wieku 22 lat Francuz podejmuje decyzję o przeprowadzce do włoskiej ligi, która w tamtym czasie była znacznie bardziej poważana niż obecnie (nad czym ubolewamy).

Gladiator Mexes

Wspominaliśmy o posturze pięściarza. Po dołączeniu do AS Roma Philippa spokojnie moglibyśmy nazwać gladiatorem. Podobnie jak ci legendarni niewolnicy Francuz wchodził na arenę po to, by za wszelką cenę dać radość swojej drużynie i kibicom. Nie miało dla niego znaczenia, czy zostanie ukarany żółtą kartką. Jego celem było zatrzymanie za wszelką cenę atakującego drużyny rywala. Być może przesadzamy, tworząc z Mexesa boiskowego brutala. Faktem jest, że wiele jego wejść było na pograniczu faulu. Przez siedem lat francuski obrońca opuścił 11 spotkań AS Roma. Powód? Zawieszenia spowodowane żółtymi i czerwonymi kartkami. Tutaj możecie zobaczyć starcie naszego bohatera z Marco Materazzim, który do świętoszków także nie należał.

Kolega Mexesa z czasów Romy- Totti

Swoją drogą za czasów gry Mexesa w Wiecznym Mieście Roma mogła „pochwalić” się kilkoma boiskowymi wariatami jak choćby Daniele De Rossi czy też Francesco Totti. I jeden, i drugi znani są nie tylko ze swojej niewątpliwej klasy boiskowej, ale też i z wielu kontrowersyjnych zachowań wobec rywala. Do tej drużyny Mexes idealnie pasował.

Rossoneri

W stolicy Włoch Mexes spędził pięć lat. W barwach Romy rozegrał 267 spotkań i 15 razy zdołał pokonać bramkarza rywali. Kolejnym przystankiem na włoskich boiskach miało zostać San Siro. 1 lipca 2011 roku Phillipe podpisuje kontrakt z AC Milan, o czym informowaliśmy na łamach naszego portalu. Przez kolejne pięć lat francuski obrońca będzie robił to, z czego poznał go świat. Awantury, mocna gra w obronie. „Czerwono-czarni” także pokochali go za ten styl. To właśnie w barwach Milanu miała swój kulminacyjny moment awantura pomiędzy naszym bohaterem a Stefano Maurim, wtedy piłkarzem i kapitanem stołecznego Lazio. Konflikt ten ciągnął się jeszcze od czasów, gdy panowie grali przeciwko sobie w Derby di Roma. Całe zajście można zobaczyć tutaj.

Wspaniały przykład na to, jaki charakter miał francuski obrońca. Po całym zajściu Mexes tak tłumaczył się mediom:

Zupełnie straciłem głowę. Przepraszam klub, kolegów z drużyny i kibiców, zwłaszcza że nie przydarzyło mi się to pierwszy raz. Mam czworo dzieci i taką postawą z pewnością nie dałem im dobrego przykładu~ Mexes

Pomimo okazanej w mediach skruchy nie ominęła go kara. Po tej sytuacji odbył swoje najdłuższe zawieszenie. Na Mexesa nałożono cztery mecze kary.

Nie tylko brutal

Tak jak wspominaliśmy wyżej: sprowadzenie kariery piłkarskiej Philippe Mexesa jedynie do brutalnego stylu gry jest krzywdzące dla tego zawodnika. Wszak umiejętności czysto piłkarskich nie powinno, a nawet nie można mu zabierać. Mexes bowiem potrafił zaskoczyć i zdobyć bardzo ładną bramkę.

Powyżej kompilacja czterech najładniejszych bramek, które Mexes zdobył w barwach „Rossonerich”. Bramki numer 2 i 1? Palce lizać. Kwintesencja tego, za co uwielbiamy futbol. Gol przewrotką to ten z kategorii: raz w życiu. Mexesowi się udało, dzięki czemu pewnie nieraz będziemy mieli możliwość zobaczenia tej bramki w kompilacjach. Francuz dysponował naprawdę potężnym „kopytem” i nie bał się uderzać zza pola karnego czy też z jego skraju.

W szczytowym momencie Mexesa mogliśmy zaliczyć do szeroko rozumianego światowego topu wśród defensorów. Przykładem są także kluby, które reprezentował. Nie było ich wiele, ale umówmy się: „to nie są leszcze, Stefan…”. Sporo mówiło się też o jego transferze do Anglii. Do tego jednak nigdy nie doszło. Ówczesny menedżer Manchesteru United obserwował francuskiego obrońcę, jednak do konkretów nigdy nie doszło.

Klubowy i reprezentacyjny niedosyt

W reprezentacji Francji Philippe Mexes zadebiutował 16 października 2002 roku, a więc kilka miesięcy po mundialu w Korei i Japonii, podczas którego francuscy piłkarze nie zdołali obronić tytułu. W barwach narodowych zaliczył 29 spotkań, zdobył jedną bramkę. Trzeba przyznać, że jak na zawodnika tej klasy te liczby nie są imponujące.

Poza większą liczbą występów w barwach narodowych Mexesowi może brakować przede wszystkim znaczących tryumfów. Pomimo wysokich umiejętności jego największym sukcesem klubowym było dwukrotne zdobycie Pucharu Włoch. A z Francją? Z Francją udało mu się zdobyć jedynie Puchar Konfederacji. Nie za często miał okazję powiedzieć sławne: „i cyk do gablotki…”.

Koniec kariery

Ten mierzący 187 cm wzrostu środkowy obrońca zakończył karierę w roku 2016 roku. Zakończenie kariery przez Mexesa były totalnym zaskoczeniem dla fanów „Rossonerich” i zbiegło się także z odejściem Silvio Berlusconiego – wieloletniego właściciela Milanu i byłego premiera Włoch. Rok po zakończeniu kariery powiedział w wywiadzie dla „France Football”:

Odszedłem z Milanu, bo nie czułem się wart (gry w Milanie – przyp. red.). Odczuwałem ból w kolanie i zdecydowałem się zrezygnować~ Philippe Mexes w 2017 r.

Trzeba przyznać, że bardzo chłodna ocena jak na człowieka, który miał problemy z kontrolowaniem swojego temperamentu.

Mimo tego, że możemy wymienić wielu obrońców, którzy posiadali wyższe umiejętności piłkarskie od Philippe Mexesa, część z nich nigdy nie była w stanie rozpalić publiczności w ten sam sposób. Legenda włoskich boisk. Obcokrajowiec, który dzięki swoim umiejętnościom i podobnemu do włoskiego zachowaniu zostanie w pamięci wielu. Bez względu na to, czy w roli gladiatora u boku Tottiego czy też strzelającego piękne bramki dla „Rossonerich”.

Na koniec kilka cytatów z Mexesa. Ponownie wywiad dla „France Football”:

Wróciłem do prawdziwego życia bez informowania nikogo. Nie jestem Zidane’em, Tottim czy Thuramem

Jestem tatą na pełen etat. Wożę dzieci do szkoły, pomagam im w odrabianiu lekcji (…)

Tatuaże i ekstrawagancki wygląd? Część charakteru (…)

Piłka nożna? Pasja, ale nie obsesja

Na boisku agresywny, twardy obrońca, po odwieszeniu butów na kołek zamienił się w kochającego i troskliwego tatę…

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski