Philippe Mexes był obrońcą, który grą i posturą przypominał angielskich defensorów lat 70. czy 80. Nieustępliwy i bezpardonowy w swojej grze, często łapał kartki za zbyt agresywne wejścia w rywala. Do tego dodajmy wygląd pięściarza wagi średniej i mamy obraz piłkarza, który świetnie wpasował się w krajobraz calcio. Pozwólcie, że zabiorę Was w podróż pod tytułem: „Szlakiem Mexesa”. Zapraszam!
Agresywny styl był jedną z najważniejszych w grze tego francuskiego obrońcy. Wybuchowość na boisku sprawiła, że Włosi przyjęli go jak swojego, bo po prostu zachowywał się jak „swój chłop”. Gdzie to wszystko się zaczęło?
Mexes, Jeleń, niebieskie barwy
Pewnie zastanawia Was zestawienie francuskiego obrońcy z obecnym napastnikiem Piasta Cieszyn. Może być też tak, że wiecie, do czego piję. Tak więc co łączyło naszego Jelenia z dzisiejszym bohaterem? Poza klubem, w którym obaj występowali – kompletnie nic, ale w związku z tym, że lubimy polskie akcenty, musiałem o tym wspomnieć. Phillipe Mexes jest wychowankiem AJ Auxerre, w którym Polak przecież występował, prowadząc go na szczyt.
Obrońca urodzony w Tuluzie do Auxerre przeniósł się w 1997 roku. Przedtem stawiał pierwsze kroki w młodzieżowych zespołach Toulouse. Pięć lat spędzonych w Auxerre pozwoliło Mexesowi nabrać doświadczenia i ogłady w dorosłej piłce. W Ligue 1 wystąpił 133 razy, zdobywając siedem bramek. W 2004 roku w wieku 22 lat Francuz podejmuje decyzję o przeprowadzce do włoskiej ligi, która w tamtym czasie była znacznie bardziej poważana niż obecnie (nad czym ubolewamy).
Gladiator Mexes
Wspominaliśmy o posturze pięściarza. Po dołączeniu do AS Roma Philippa spokojnie moglibyśmy nazwać gladiatorem. Podobnie jak ci legendarni niewolnicy Francuz wchodził na arenę po to, by za wszelką cenę dać radość swojej drużynie i kibicom. Nie miało dla niego znaczenia, czy zostanie ukarany żółtą kartką. Jego celem było zatrzymanie za wszelką cenę atakującego drużyny rywala. Być może przesadzamy, tworząc z Mexesa boiskowego brutala. Faktem jest, że wiele jego wejść było na pograniczu faulu. Przez siedem lat francuski obrońca opuścił 11 spotkań AS Roma. Powód? Zawieszenia spowodowane żółtymi i czerwonymi kartkami. Tutaj możecie zobaczyć starcie naszego bohatera z Marco Materazzim, który do świętoszków także nie należał.













