Fenomen gier piłkarskich – beztroska rozrywka czy sposób na życie?


FIFA, PES czy Football Manager stały się produkcjami, za którymi szaleją miliony fanów piłki nożnej

12 kwietnia 2020 Fenomen gier piłkarskich – beztroska rozrywka czy sposób na życie?

Czas pandemii dla wszystkich, bez wyjątków, jest bardzo trudny. Koronawirus zabił normalne funkcjonowanie świata, w tym także widowiska piłkarskie. Wiele portali daje możliwość odświeżenia pamięci, jeśli chodzi o historyczne mecze, ale można też samemu tworzyć rzeczywistość futbolową dzięki kultowym grom piłkarskim, które w dobie meczowego przestoju stały się jeszcze bardziej potrzebnym substytutem dla fanów piłki nożnej.


Udostępnij na Udostępnij na

Wirtualny świat piłki nożnej obecnie otwiera graczom masę możliwości. Od grania ulubionymi klubami, przez tworzenie własnych drużyn, aż po prowadzenie zespołu w sposób uwzględniający wszelkie najmniejsze detale działania klubu piłkarskiego. Pozornie niewiele znacząca rozrywka stała się bardzo ważną, często integralną częścią życia wielu fanów piłki nożnej.

Mówisz wirtualna piłka nożna, myślisz FIFA

Produkcja EA Sports urosła wręcz do rangi synonimu gry piłkarskiej. Od lat zdecydowanie przoduje w rankingach sprzedaży gier o tematyce nie tylko futbolowej, ale generalnie sportowej. Także zestawiając ją z innymi kategoriami gier, popyt na nią prezentuje się bardzo okazale. Choćby w 2018 roku FIFA 19 była najchętniej kupowaną produkcją na świecie, wyprzedzając takie bestsellery jak Red Dead Redemption 2 i Call of Duty Black Ops 4. Według serwisu Video Game Stats jedynie w pierwszym tygoniu po premierze sprzedanych zostało ponad cztery miliony egzemplarzy.

Od 1994 roku, kiedy to na rynek wyszła pierwsza gra z serii FIFA, producenci starają się z roku na rok uatrakcyjniać rozgrywkę oraz opakowanie produkcji. Dla polskich graczy przełomowym momentem było wprowadzenie do gry polskiego komentarza, który od FIFA 06 zapewniał duet Dariusz Szpakowski – Włodzimierz Szaranowicz. W tej samej edycji po raz pierwszy ujrzeliśmy także polską ligę, której dodanie miało dodatkowo skłonić społeczność fanów piłki nożnej do kupna produkcji EA Sports.

Przez wszystkie lata gracze mieli możliwość zabawy swoimi ulubionymi drużynami w trybie kariery, który w znacznej większości przyciągał uwagę graczy. Kolosalna i, jak się później okazało, kluczowa zmiana dla gry nadeszła wraz z premierą FIFA 09. To wtedy zadebiutował tryb Ultimate Team, ale wówczas jeszcze nie tak elektryzujący graczy jak obecnie. Realny wzrost zainteresowania popularnym FUT-em nastał w FIFA 12, kiedy to powoli owy tryb stawał się najczęściej granym przez społeczność.

Ultimate Team daje możliwość zbudowania zespołu z bazy wszystkich piłkarzy dostępnych w grze, podzielonych na trzy jakości: brązową, srebrną oraz złotą. Regularnie do gry dodawane są też karty specjalne, które odzwierciedlają rzeczywiste poczynania piłkarzy. Co tydzień, w ramach drużyny tygodnia, publikowane są karty zawodników, którzy w ostatnim czasie zabłysnęli na boiskach całego świata, a raz w ciągu edycji do gry trafiają karty z drużyny roku oraz sezonu.

Karty piłkarzy gracze mogą nabywać poprzez ich licytowanie na rynku transferowym w grze bądź dzięki otwieraniu paczek. Zatem już sam sposób zdobywania nowych zawodników okazał się dla graczy tak mistyczny i wciągający, że EA Sports zaczęło przykładać coraz większą wagę do jego rozwoju. Sam pomysł był strzałem w dziesiątkę i do dziś generuje dla producenta ogromne pieniądze oraz coraz większą rzeszę fanów.

FIFA swoim fenomenem objęła także samych piłkarzy. Bo kto nie odczułby przyjemności i swego rodzaju poczucia łechtania własnego ego, widząc swoją sylwetkę w grze? Wielu piłkarzy ma na co dzień ten przywilej. A dodatkowo w najczęściej granym trybie gry zostali dodatkowo uhonorowani przez EA. W Ultimate Team otrzymali unikatową własną kartę z najwyższą dostępną oceną w grze, którą jako jedyni z całej społeczności mogą używać podczas meczów.

Oczywiście nie samym FUTem FIFA żyje. Na przestrzeni ostatnich paru lat bardzo wiele zadziało się w grze, co niewątpliwie miało wpływ na ogromny sukces produkcji. Ciągłe dopieszczanie trybu kariery, pozyskiwanie licencji do nowych lig, w tym przede wszystkim do Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy, które od dwóch lat są dostępne na wyłączność w ofercie amerykańskiego koncernu. Wraz z FIFA 17 gracze dostali także nowość w postaci trybu fabularnego, który jak dotąd nie był domeną gier piłkarskich.

Kto produkcją EA Sports żyje na co dzień, ten wie, że nie zawsze jest kolorowo. Główne zarzuty społeczności od lat kierowane są w stronę serwerów, których działanie niejednokrotnie okazywało się wadliwe i krzywdzące dla graczy. Przerywanie meczów internetowych, zapisywanie ich rezultatów jako przegrane to niemal norma dla fanów FIFA. I obiektywnie trzeba powiedzieć, że mimo swojego sukcesu na rynku gier produkcja EA zdecydowanie nie jest tworem bez wad. Doświadczeni gracze znaleźliby ich pewnie sporo, ale nie zmienia to faktu, że dzięki swojej różnorodności rokrocznie FIFA zgarnia masę nowych graczy i rozrasta się do miana jednej z najbardziej popularnych gier na świecie.

Odwieczna batalia o graczy

Od lat nie zmienia się fakt, że pytając o największego rywala gry FIFA, otrzyma się jednakową odpowiedź. Pro Evolution Soccer. Marketingowo na pewno gra będąca daleko za plecami FIFA, która realnie patrząc, nie ma obecnie szans na zbliżenie się do produkcji EA Sports. Patrząc jednak jedynie od strony wizualnej, pod wieloma względami mogłaby zbliżyć się do swojego największego rywala, w kilku kwestiach nawet wypadając lepiej.

Produkt japońskiej firmy Konami w Polsce zyskał sławę w głównej mierze dzięki odsłonie PES 06. Owa produkcja okazała się fenomenem na taką skalę, że do dziś gracze wracają do niej z wypiekami na twarzy. Unikatowa rozgrywka, jak na ówczesną epokę gamingową przebijająca konkurencję oraz polski komentarz duetu Mateusz Borek – Roman Kołtoń. I choć dziś brzmi on nieco komicznie, to wówczas dodawał grze ciekawego smaczku.

Do 2018 roku producenci Pro Evolution Soccer mieli w swojej talii asa, którego wyciągając, przekonywali graczy do wyboru właśnie gry wydawanej przez Konami. Ową kartą przetargową były licencje na Ligę Mistrzów oraz Ligę Europy, które od dwóch lat posiada FIFA. PES mimo braku wielu licencji klubów bądź lig był w stanie generować  świetne statystyki sprzedaży właśnie dzięki europejskim pucharom. Strata praw do Champions League wiązała się więc także z utratą pokaźnej liczby graczy, którzy z dwójki FIFA – PES przywyknęli do wyboru produktu japońskiego.

Od kilkunastu edycji PES wciągał graczy bardzo zbliżoną do rzeczywistego futbolu rozgrywką, czym według wielu miał zawsze przewagę nad FIFA. Tempo gry względem amerykańskiej produkcji było spokojniejsze i mniej rwane. Niejednokrotnie można było usłyszeć głosy, jakoby FIFA miała zajmować się jedynie licencjami, a samą rozgrywką już nie. W tym miał zawsze przodować PES.

A same licencje były z kolei od lat tym, co odpychało graczy od produkcji Konami. Nieduża liczba dostępnych stadionów w grze, konieczność wgrywania licznych dodatków, aby grać licencjonowanymi zespołami – w tym względzie do dziś PES jest lata świetlne za FIFA. Nigdy jednak nie można mieć wszystkiego. Dla jednych ważniejszy jest większy realizm w rozgrywce, dla drugich wizualne opakowanie gry.

Odpowiedzią na kultowe FIFA Ultimate Team w Pro Evolution Soccer miał być myClub. Ostatecznie jednak popularność obu trybów jest drastycznie różna. Twór EA Sports podbił rynek i prawdopodobnie z tronu gier piłkarskich nie zejdzie długo. I mimo że alternatywa Konami ma dużo swoich zalet i smaczków, to na podobną rzeszę graczy jak FUT będzie musiała jeszcze sporo poczekać.

Football Manager, czyli wirtualny poradnik prowadzenia klubu piłkarskiego

Wydawać by się mogło, że gra piłkarska musi opierać się na rozgrywce – tworzeniu rzeczywistości futbolowej na wirtualnym boisku. Jak jednak pokazują twórcy serii gier Football Manager – nic bardziej mylnego. I paradoksalnie właśnie produkcja firmy SEGA, która w zasadzie nie opiera się stricte na graniu, tzn. bezpośrednim wpływaniu na wydarzenia meczowe, najbardziej zbliżona jest do struktury piłki nożnej, jaką znamy. Najprościej rzecz ujmując, gracz pełni funkcję trenera piłkarskiego, który spogląda na poczynania swoich podopiecznych.

– Myślę, że posada trenera drużyny piłkarskiej to praca marzeń niemal każdego fana futbolu. Dla osób, które swojej pracy nie lubią – a do takich zalicza się… większość populacji? – FM stanowi odskocznię od męczącej rzeczywistości, pozwala przeżywać emocje i spełniać marzenia. Pozostałych maniaków dyscypliny urzeka ogromem bazy danych i detalem symulacji, których nie da im żadna inna gra. Football Manager to skarbnica wiedzy. Kto posiadał w życiu choć jeden zeszyt na piłkarskie bazgroły, wie, o czym mówię – opowiada nam redaktor naczelny portalu FM Revolution.

W teorii sposób funkcjonowania gry wydaje się prosty. Gracz tworzy całą rzeczywistość klubową od wyboru składu i ustalania treningów aż po zarządzanie wszelkimi kwestiami finansowymi. Ma władzę i pełną decyzyjność w zasadzie w każdej kwestii. Jedynie same wydarzenia boiskowe dzieją się bez jego ingerencji. Oczywiście może on dokonywać zmian personalnych, żonglować taktyką i reagować na to, co dzieje się w trakcie meczu, jednakże sama rozgrywka jest osobną częścią, w której nie można mieć pełnej kontroli.

– PES/FIFA a Football Manager to tytuły o zupełnie innych magnesach. Gry jak FIFA działają w większym stopniu w oparciu o szybkie nagradzanie. Włączenie meczu zajmuje chwilę, rozgrywka jest krótka, dostępne są stopnie trudności, można się bawić w gronie znajomych, w razie niepowodzenia szybko się odegrać. FM jest grą wymagającą większego pochłonięcia, ale też pozwalającą na zabawę we własnym tempie i w dużo szerszym spektrum sytuacji. Do tego FIFA to gra zręcznościowa. Bez talentu w tym zakresie rozległa wiedza piłkarska na nic się nie zda. FM w większym stopniu pozwala taką znajomość dyscypliny potwierdzić i wykorzystać, buduje samoocenę gracza i nawiązuje z nim znacznie głębszą więź – mówi redaktor FM Revolution.

Zatem popularny FM daje możliwość wczucia się w realia działania klubu piłkarskiego z uwzględnieniem największych detali. I właśnie ta dokładność twórców w odwzorowaniu realizmu każdego klubu sprawiła, że w produkcji zakochały się miliony fanów piłki nożnej. Tysiące ludzi działających dla SEGA odwzorowało każdy najmniejszy szczegół gry, aby dać społeczności FM-a maksymalną radość z gry.

Zadbano, aby w każdym klubie, niezależnie od klasy rozgrywkowej, gracz miał do czynienia z pełnym odzwierciedleniem rzeczywistości. Choćby fakt, że w juniorach pierwszoligowego polskiego klubu nie znajdą się piłkarze pokroju wymyślonego na potrzeby gry Jana Kowalskiego, lecz realnie odwzorowane postaci, sprawia, że Football Managerowi zaufały miliony.

Popularność FM-a sięgnęła takiego poziomu, że gra doczekała się nawet książki opisującej jej wpływ na życie graczy. „Football Manager to całe moje życie. Historia najpiękniejszej obsesji” przedstawia produkcję SEGA jako hobby stające się bardzo ważną częścią życia i mające na nie ogromny wpływ. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów FM-a, ale także tych, którzy jego fenomenu do dziś nie są w stanie pojąć.

Duży rozwój gry nie oznacza wprawdzie, że może ona dziś równać się ze skalą popularności FIFa czy PESA. Świadomość tego ma także redaktor naczelny FM Revolution, którego zapytaliśmy o możliwość zbliżenia się popularnością FM-a do produkcji EA Sports. – Mówiąc szczerze, to się nie wydarzy – odpowiada. – FIFA kupuje w dniu premiery tyle osób, ile FM-a przez cały rok. Należy mieć na uwadze ograniczenia platformowe, bo managery piłkarskie nie są atrakcyjne na konsolach. Choć nieliczni próbują zaklinać rzeczywistość, to liczby są bezlitosne.

– FM 2008 na Xboxa 360 był najsłabiej sprzedającą się wersją gry w historii. A żeby portować na kolejne platformy, budżet musi się spinać. Od zeszłego roku twórcy FM-a zrezygnowali nawet ze wsparcia systemów Linux, bo koszty produkcji i testów wyraźnie przerastały przychód. Dlatego na ten moment wejście gry na nowe platformy jest abstrakcją. Jakąś szansą dla FM-a na wzrost popularności mogłoby być powszechne wsparcie konsol dla urządzeń wskazujących i szybki rozwój usług grania w chmurze jak Google Stadia, ale to wróżenie z fusów. Kto wie, jak będzie wyglądał rynek za dziesięć lat – puentuje.

Wirtualna piłka nożna drugiego sortu

Umówmy się – nie każdy ma ochotę albo pieniądze, aby z portfela wyciągać minimum 100 złotych, aby mieć możliwość zagrania w którąś z trzech wspomnianych gier. Dla „niedzielnego” gracza wystarczą produkcje mniej rozbudowane, które od czasu do czasu zaspokoją potrzebę piłki nożnej. I dla takiej osoby też parę ciekawych pozycji się znajdzie. Oczywiście już nie tak dopieszczonych jak FIFA, PES czy FM, ale na rozrywkę raz od wielkiego dzwonu powinno wystarczyć.

Zostając jednak w tematyce opisywanych wcześniej produkcji, mobilni gracze mają możliwość zagrać w nie na swoich smartfonach. Co więcej – w przypadku FIFA oraz PESA całkiem za darmo. Produkcje EA oraz Konami oferują dostęp do swoich produkcji na telefony bez konieczności płacenia. I oczywiście, sama rozgrywka niewiele będzie miała wspólnego z graniem na konsoli, ale jeszcze obecnie cudów, grając na urządzeniu mobilnym, oczekiwać nie można.

Football Manager także daje możliwość gry na smarfonach, jednakże w przypadku produkcji SEGA nie możemy już liczyć na możliwość grania bez dodatkowej opłaty, choć jest ona znacznie niższa aniżeli w przypadku gry na komputery. Za niespełna 30 złotych nabywca FM-a otrzyma zbliżony, ale oczywiście nieco uboższy pakiet w porównaniu do serii komputerowej. Ale podobnie jak w przypadku FIFA czy PESA mobilne standardy na razie nie mogą równać się z tymi komputerowymi, stąd płacąc mniej za wersję na telefony, trzeba się liczyć z mniejszym wachlarzem możliwości w samej grze.

Piękno tkwi w prostocie. A przecież żeby coś było piękne, wcale nie musi być ładne. I choćby gra o nieskomplikowanej nazwie „piłka”, w którą można zagrać na stronie Kurnik.pl bądź nawet na zwykłej kartce w kratkę, swoją prostotą potrafi zapewnić ciekawą rozrywkę na jakiś czas. Banalny wygląd gry, podobnie łatwe zasady i zabawa dla dwóch osób na czas kwarantanny, ale nie tylko. Bo kto powiedział, że do przyjemnie zabijającej czas rozgrywki potrzeba wizualnie doskonałej gry?

Podobnie jest w przez wielu znakomicie znanej grze internetowej haxball. Poruszające się po polu kuleczki odbijające od siebie piłkę – brzmi infantylnie, ale potrafi zapewnić dobrze spędzony czas i to w gronie nawet kilkunastu przyjaciół. Swoją prostotą haxball sprawił, że do dziś duża rzesza graczy dalej rozgrywa mecze na serwerach owej gry, mimo że rynek oferuje masę znacznie bardziej rozwiniętych wizualnie produkcji.

Oczywiście możliwości jest mnóstwo i nie sposób uwzględnić wszystkich. Wszystko jest kwestią chęci. Gry na konsolę, internetowe, na smartfony, klasyczne piłkarzyki. W dobie deficytu futbolu w najczystszym wydaniu trzeba zaspokajać swoje zapotrzebowanie na piłkę nożną w inny sposób. I jak widać, można bez problemu sobie radzić, siedząc w domu i nie narażając nikogo na niebezpieczeństwo w trudnej pandemicznej rzeczywistości.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze