Flota Świnoujście po raz kolejny nie zawiodła swoich kibiców. Piłkarze Dominika Nowaka wygrali w tym sezonie już szósty raz z rzędu. Tym razem ich ofiarą padł pokonany 1:0 Okocimski Brzesko.
Zdecydowanym faworytem do zdobycia trzech punktów w tym starciu była Flota. Wydawało się, że lider, który w dotychczasowych pięciu spotkaniach wygrał wszystkie, nie tracąc nawet jednej bramki, nie będzie mieć większych problemów z drużyną stającą się jednym z kandydatów do spadku. Już w 2. minucie jeden z graczy gospodarzy posłał ładną piłkę w kierunku Ivana Udarevicia. Chorwacki defensor został jednak uprzedzony przez Aleksandra Kozioła. Nieoczekiwanie już 60 sekund później goście zrewanżowali się za to niezłą ofensywną akcją. Blok defensywny graczy znad morza okazał się szczelny. W 5. minucie Okocimski wywalczył rzut wolny. Po strzale Szałęgi futbolówka wyleciała na rzut rożny. Chwilę później goście mieli fantastyczną okazję na objęcie prowadzenia. Pięć metrów od bramki piłka trafiła do Wojcieszyńskiego, który fatalnie przestrzelił. Flota zrewanżowała się za to dośrodkowaniem w pole karne pewnie wyłapanym przez Kozioła. Nim minął kwadrans, Okocimski miał jeszcze jedną okazję do objęcia prowadzenia. W 11. minucie jeden z jego graczy z wolnego trafił w mur.

Na kolejną sytuację bramkową kibice na stadionie musieli czekać aż 360 sekund. Ze skrzydła w pole karne przyjezdnych dośrodkowywał Wrzesień, lecz obrońcy nie mieli problemu z wybiciem piłki. Gracze Floty nie przestawali. Nadal nękali swoich przeciwników wrzutkami ze skrzydeł. Te jednak wprowadzały zamęt w defensywie klubu z Brzeska, ale nie przynosiły efektu bramkowego. Niedługo później gra przeniosła się do środka pola. Mniej było sytuacji strzeleckich, piłkarze grali dość niedokładnie, można było zaobserwować dużo walki. Impas przerwał w 26. minucie rzut wolny piłkarzy ze Świnoujścia, z którym poradzili sobie defensorzy Okocimskiego. 120 sekund później gospodarze wywalczyli kolejny stały fragment gry. Uderzenie Udarevicia do ideału miało jednak tyle co piernik do wiatraka. Niedługo potem ładnie pokazał się Olszar, ale nie utrzymał piłki w boisku.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy zaczął się od okazji Zaniewskiego. Jego główka okazała się jednak niecelna. 120 sekund później znakomite długie podanie w kierunku napastników posłał Bodziony. Futbolówka dotarła do Września, który zagrał ją Olszarowi. Temu nie pozostało już nic innego, jak umieścić ją w siatce. Flota poszła za ciosem. Raz za razem stwarzała niebezpieczeństwo pod bramką Kozioła. Brakowało tylko skuteczności. W 38. minucie po rzucie rożnym goście mieli okazję do kontry, ale ta została stłumiona w zarodku. 240 sekund przed końcem pierwszej połowy ponownie popisał się golkiper Okocimskiego. Kozioł w znakomitym stylu wybronił świetny strzał Września. Tuż przed gwizdkiem kończącym tę część meczu faulowany był Arifović. Piłkę wybili obrońcy. Zaraz po tym podobne zagrożenie miało miejsce w polu karnym Floty. Na wysokości zadania stanął Kasprzik, udanie piąstkując futbolówkę.











