Porządny ligowiec z rosnącymi ambicjami. Te słowa celnie charakteryzują sytuację rywala wicemistrza Polski w drodze do fazy ligowej Ligi Konferencji Europy. FC St. Gallen w poprzednich rozgrywkach ligowych zajęło 5. miejsce i chciałoby się do tego dodać „znowu”. W ciągu ostatnich jedenastu sezonów jest to dziesiąty raz, kiedy wspomniana drużyna uplasowała się na którejś z lokat 5-7 w ligowej tabeli. Taka usypiająca czujność rywali stabilizacja sprawia, że FC St. Gallen jest przygotowane na niepostrzeżony krok do przodu.
Alpejska klątwa
Niecałe dwa miesiące temu ta część kibiców reprezentacji Polski, która nie podchodziła olewczo do meczu z Austrią, wiedziała, jaką maszynę stworzył Ralf Rangnick. Niemiec przygotował świetnie zorganizowany monolit, który grał na dużej intensywności. Nie dość, że poczynania boiskowe były efektowne, to do tego też efektywne, o czym przekonali się „Biało-czerwoni”, przegrywając 1:3. Wspomnienie to nie jest bezcelowe.
Szwajcarskie FC St. Gallen przez ostatnie lata wypracowało podobny styl gry do austriackiej reprezentacji narodowej. I nie ma w tym krzty przypadku, gdyż przez ostatnie sześć lat klub prowadził Peter Zeidler – asystent Ralfa Rangnicka z czasów pracy w TSG Hoffenheim.
Zeidlera w drużynie nie ma od dwóch miesięcy, a zamiast niego jest Enrico Maaßen. Jednak na ten moment zapowiada się, że docelowy styl gry zostanie taki sam jak wcześniej. O szczegóły dopytaliśmy Adama Sankowskiego, miłośnika ligi szwajcarskiej, prowadzącego profil Szwajcarska Piłka.
– Trochę za wcześnie, żeby wyciągać wnioski, ale tak, to kontynuacja stylu Zeidlera. Filozofia FC St. Gallen ciągle jest taka sama: grać ofensywnie i pięknie. Zeidler, jako uczeń Ralfa Rangnicka, preferował intensywny, „redbullowy” futbol i u Maaßena nie jest inaczej. Piłkarze agresywnie atakują przeciwnika wysokim pressingiem nawet w jego polu karnym. Chcą jak najwyżej odebrać piłkę i przeprowadzić groźną akcję. Dominują szybkie podania wzdłuż boiska, głównie przez skrzydła, żeby ekspresowo przetransportować piłkę do napastników. Największą zmianą jest przeniesienie prawonożnego Schmidta na prawą stronę boiska. On i Witzig po drugiej stronie to motory napędowe St. Gallen i moim skromnym zdaniem jego najlepsi piłkarze – odpowiada Adam Sankowski.
Wszystko to było można zaobserwować w pierwszych meczach tego sezonu, a szczególnie w domowych spotkaniach z Tobołem Kustanaj i Young Boys Berno. FC St. Gallen dało obu ekipom lekcję, jak przyspieszać akcje grą na jeden kontakt i gubić krycie, wychodząc do prostopadłych piłek. Te regularnie kierowane są na skrzydła. Można odnieść wrażenie, że prawe jest delikatnie bardziej eksploatowane.
Braku zmian ciąg dalszy
Doszliśmy już do wniosku, że zmiana trenera nie rozpoczęła lawinowej przemiany taktycznej i nauki nowej filozofii. Intrygujący jest fakt, że tak samo statycznie FC St. Gallen wygląda podczas obecnego okienka transferowego. Jednakowoż jak już się przekonaliśmy w kontekście boiskowego planu na mecz, statycznie nie jest jednoznaczne ze słowem źle.












