Przed spotkaniem wszyscy wiedzieli, że nowy mistrz Portugalii jest w wysokiej formie i Spartakowi będzie bardzo trudno o zwycięstwo w tym meczu. Jednak nikt nie spodziewał się takiego wyniku.
Już w 1. minucie meczu groźnie zaatakowała drużyna ze stolicy Rosji. W pole karne wbiegł Welliton i wyprzedził obrońcę gospodarzy, ale jego uderzenie trafiło tylko w boczną siatkę. Pierwszy strzał piłkarzy Spartaka został oddany trzy minuty później, próba Guarina była jednak niecelna. Zespół z Estadio do Dragao pierwsze zagrożenie bramki przyjezdnych stworzył w 9. minucie po rzucie wolnym, niestety dośrodkowanie było zbyt wysokie. Odpowiedź „Czerwono-białych” była natychmiastowa, po błędzie obrony Welliton przejął piłkę i popędził na bramkę. Na szczęście dla kibiców „Smoków” wyśmienicie spisał się Helton i niebezpieczeństwo zostało zażegnane.

Po kwadransie gry gospodarze wyglądali na trochę zagubionych. Nie potrafili przedostać się pod pole karne rywali, aby oddać celny strzał na bramkę. Z kolei przeciwnik bardzo dobrze sobie radził w destrukcji i próbował wyprowadzać kontrataki. Dopiero w 17. minucie groźną akcję prawą stroną przeprowadził Hulk. Po minięciu obrońcy próbował dośrodkować piłkę wzdłuż linii bramkowej, ale Andrij Dzikań przeciął to podanie. Ta akcja rozgrzała lidera FC Porto, bo kilka chwil później znów oddał strzał, tym razem piłka minęła słupek o kilka metrów. W 25. minucie znów zaatakowali gospodarze. Z rzutu wolnego zagrywał Hulk, jednakże wykończenie Falcao było bardzo złe.
Po pół godzinie obraz gry nieco się zmienił. Ekipa mistrza Portugalii zaczęła dominować w środku pola i nie pozwalała Rosjanom wyprowadzać kontrataków. Pierwszy rzut rożny wykonywali gospodarze w 32. minucie, jednak obrońcy bez problemów sobie poradzili. Dopiero w 36. minucie gospodarze dopięli swego. Dośrodkowanie Alvaro Pereiry z lewej strony boiska wykorzystał najskuteczniejszy zawodnik FC Porto w tych rozgrywkach. Falcao pięknym strzałem głową w przeciwny róg zaskoczył bramkarza przyjezdnych. „Smoki” zdecydowały się zagrać w końcówce pierwszej połowy wyższym pressingiem, co przyniosło kilka sytuacji, niestety nie potrafili ich zakończyć strzałem.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków gospodarzy, ale ich akcje kończyły się niecelnymi strzałami lub były rozbijane przez obrońców gości. Tempo spotkania trochę spadło. Dopiero w 56. minucie Varela znalazł się w dobrej sytuacji, ale jego strzał poszybował wysoko nad bramką. W cztery minuty po tej akcji Porto było bliskie podwyższenia wyniku. Piłka po rzucie wolnym wykonywanym przez Hulka trafiła w poprzeczkę, a dobitka była bardzo niecelna. To jeszcze bardziej zmotywowało FC Porto. W 64. minucie było już jednak 2:0. Dośrodkowanie z głębi pola zostało źle wybite przez obrońców, a piłka trafiła pod nogi Vareli. Zawodnik „Smoków” długo się nie zastanawiał i posłał piłkę w długi róg, ta jeszcze odbiła się od słupka i wpadła do siatki.












