Ostatnie spotkania z zespołami z kraju Hamleta nie wspominamy najlepiej. Notorycznie byliśmy bici i przegrywaliśmy. Bilans w ostatnich latach jest mocno niekorzystny. Ostatni raz przeszliśmy duński zespół w pucharach blisko dekadę temu. Dokonał wtedy tego Ruch Chorzów, który zdążył w międzyczasie upaść i wrócić do ekstraklasy. Szmat czasu. FC Midtjylland to dobrze znany naszym drużynom przeciwnik, nawet Legii. Patrząc, jak bardzo nie radzimy sobie z Duńczykami, to akurat z meczów przeciwko „Wilkom” możemy mieć całkiem dobre wspomnienia. Chyba z jako jedynym duńskim klubem.
Mała lekcja historii. Historii porażek polskich klubów w europejskich pucharach z Duńczykami. Na 11 spotkań w ostatniej dekadzie wygraliśmy tylko trzy. Ani razu nie przeszliśmy klubu z tej części Skandynawii w kwalifikacjach. Uziemiły nas takie drużyny jak FC Kopenhaga, Brondby, Sonderjyske czy właśnie FC Midtjylland. Generalnie nie są to słabe kluby.
Żaden z polskich zespołów nie można zjechać za to, że przegrał dwumecz z drużyną z kraju, gdzie wymyślono klocki LEGO. To są naprawdę dobre kluby. Przegrywaliśmy z gorszymi. Choćby Lech w tym sezonie ze Spartakiem Trnawa. Przegrana z zespołem z Danii to żaden powód do wstydu, co pokazał Raków z Kopenhagą. Można zaprezentować się dobrze i przegrać. Ewentualna przegrana Legii z FC Midtjylland nie będzie żadną niespodzianką.
FC Midtjylland blisko kompromitacji z polską drużyną
Skupmy się na drużynie z Herning, czyli najbliższym rywalu Legii, bo to jest bardzo dobrze nam znany przeciwnik. „Wilki” nie najlepiej wspominają pewien wypad do Polski nad polski Bałtyk do Trójmiasta. W większości dwumeczów, choć nie byliśmy faworytami jak w tym sezonie Legia i Raków, to jednak szanse były w miarę wyrównane. Gdzieś zawsze świeciło się światełko w tunelu, że można dokonać fajnej rzeczy. Choćby Lechia Gdańsk sprzed roku przeciwko Brondby. Gdy Arka Gdynia po sensacyjnym zdobyciu Pucharu Polski wpadła na FC Midtjylland, wszyscy oczekiwali niezłego lania.
Paradoksalnie to Arka Gdynia w sezonie 2017/2018 była najbliżej, aby przerwać tę złą passę. Zaskoczyła, będąc totalnym underdogiem. Wszyscy myśleli raczej o tym, żeby uniknąć kompromitacji, a nie żeby postawić się Duńczykom. Mało tego, tam zabrakło dosłownie kilku minut, żeby awansować do następnej rundy. Żeby było śmieszniej, gdyby ten dwumecz miał miejsce przy obecnych regulaminach, skończyłoby się dogrywką. Trzeba przyznać, że Arka nieźle napsuła krwi faworyzowanym „Wilkom” z Herning. Bez wątpienia zwycięstwo w Gdyni po super meczu 3:2 to jeden z lepszych momentów dla kibiców tego klubu.
Warto przypomnieć, co za legendy grały wówczas i strzelały bramki. Rafał Siemaszko, który najpierw dał Puchar Polski Arce, a później trafiał także w europejskich pucharach. Dwie bramki w Gdyni zdobył jeszcze Marcus Vinicius, czyli najskuteczniejszy zawodnik zespołu z Trójmiasta w historii. Ale to nie wszystko. Ówczesny skład Arki możemy wspominać z wielką nostalgią. Tam jest po prostu wiele legendarnych postaci, dla których ten dwumecz był przygodą życia.











