Cóż to był za mecz na Anfield Road! Liverpool Juergena Kloppa przegrywał już 1:3, by ostatecznie pokonać Borussię Dortmund i awansować do półfinału Ligi Europy. O triumfie „The Reds” przesądziła niezwykle emocjonująca końcówka, lecz trzeba otwarcie powiedzieć – cały mecz był niebywale pasjonujący i stał na niezwykle wysokim poziomie. Tego wieczoru nie zapomnimy na długie lata! W półfinale Ligi Europy liverpoolczycy dołączyli do Szachtara Donieck, Villarealu oraz Sevilli, która pokonała po karnych Athletic Bilbao.
W pierwszym spotkaniu w Dortmundzie padł remis 1:1 i przed rewanżem na Anfield Road to Liverpool niespodziewanie znajdował się w dogodniejszej sytuacji. Na korzyść graczy „The Reds” przemawiał również fakt, iż przed tygodniem prezentowali się oni naprawdę świetnie i wydawało się, że jeśli Borussia nie zagra dziś o niebo lepiej niż u siebie, może mieć niemałe problemy z awansem do półfinału. Otóż zagrała, lecz Liverpool wspiął się na równie wysoki poziom. A może nawet i wyższy – drużyna Kloppa zaprezentowała po prostu nieziemski futbol i nieprawdopodobną wolę walki. Choć pierwsze minuty meczu zdecydowanie należały do dortmundczyków…
To był istny nokaut! Mecz jeszcze na dobre się nie zaczął, a już było 2:0 dla gości z Dortmundu. Najpierw w 4. minucie spotkania fantastycznie rozprowadzoną kontrę Borussii wykończył genialny w tym sezonie Henrich Mchitarjan, który umieścił piłkę w siatce, dobijając z bliskiej odległości nieskuteczną próbę Aubemayanga. Z kolei już chwilę później wicelider tabeli strzelców w Bundeslidze sam trafił do bramki rywali – pięknym strzałem w okienko wykorzystał idealne prostopadłe zagranie od Marco Reusa. Takie akcje ogląda się nie tylko z przyjemnością, ale i ogromnym podziwem.
Wynik 0:2 sprawiał więc, że Liverpool do awansu do półfinału potrzebował aż trzech trafień. „The Reds” nie udało się zdobyć tylu goli w europejskich pucharach aż od 20 spotkań, zresztą przy tak grającej Borussii pokonanie Weidenfellera choćby raz wydawało się bardzo trudnym zadaniem. Jednak zespoły Kloppa mają to do siebie, że nigdy nie odpuszczają.











