W pierwszym półfinałowym spotkaniu Ligi Europejskiej FC Porto rozgromiło ekipę Villarrealu FC aż 5:1. Trzeba przyznać, że mecz stał na przyzwoitym poziomie ze wskazaniem na miejscowych. Gola dającego prowadzenie piłkarzom występującym w Primera Division dał Ruben „Cani” Gracia. Po przerwie odpowiedzieli czterokrotnie Falcao, a także Guarin.
Początek spotkania był bardzo obiecujący. Obie jedenastki od pierwszych minut zadbały o to, by na murawie było ciekawie. Kibice zgromadzeni na Estadio do Dragao pierwszą okazję zobaczyli w 6. minucie, gdy szczęścia próbowali goście z Hiszpanii. W doskonalej sytuacji z Heltonem znalazł się Nilmar, uderzył bez zastanowienia, po czym wspaniałym instynktem popisał się brazylijski bramkarz i wybił futbolówkę na rzut rożny. Kilkadziesiąt sekund potem zawodnik „Smoków”, Joao Moutinho, domagał się od arbitra prowadzącego te zawody przyznania rzutu karnego po rzekomym zagraniu ręką w polu karnym przez jednego z defensorów „Żółtej Łodzi Podwodnej”.

W kolejnych minutach dało się zauważyć, iż obydwa zespoły nie za bardzo kwapią się do ataków, nie chcą popełnić prostego błędu, który mógłby zaważyć na przebiegu tej rywalizacji. W 28. minucie następną sytuację mieli Hiszpanie. Po kapitalnym zagraniu Brazylijczyka Nilmara na pozycję idealnie wyszedł Giuseppe Rossi, minął golkipera „Smoków”, po czym oddał strzał, który w ostatniej chwili spod własnej bramki wybił Rolando Da Fonseca.
Bardzo szybko postanowili odpowiedzieć gospodarze, którzy wreszcie zagrozili bramce Diego Lopeza. Po świetnym przyjęciu próbował Hulk, ale jego uderzenie po ziemi delikatnie musnęło słupek i nie mieliśmy zmiany wyniku. Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy ponownie groźnie było pod polem karnym FC Porto, lecz Santiago Cazorla zmarnował bardzo dobrą okazję, posyłając futbolówkę wysoko nad bramką. W końcowych minutach przed zejściem piłkarzy do szatni fatalny w skutkach błąd popełnili obrońcy portugalskiej drużyny, którzy nie upilnowali Rubena „Caniego”. Po świetnym dośrodkowaniu Nilmara idealnie akcję zakończył reprezentant Hiszpanii i do przerwy drużyna Villarrealu CF wyszła na jednobramkowe prowadzenie.
Po przerwie ponownie uaktywnili się gospodarze, którym zależało na jak najszybszym doprowadzeniu do zmiany niekorzystnego dla siebie rezultatu. Tym razem na uderzenie zdecydował się Guarin, lecz nie zagroził bramce Lopeza. Chwilę później Portugalczycy wreszcie dopięli swego. Po kapitalnym prostopadłym podaniu Guarina, faulowany w polu karnym został Falcao i sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem doprowadził do remisu. Popularne „Smoki” poszły za ciosem i byli bliscy objęcia prowadzenia w 54. minucie tej rywalizacji. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Moutinho futbolówka idealnie trafiła na głowę Cristiana Rodrigueza, ale Urugwajczyk nieznacznie się pomylił.











