Falcao rozpracował Malagę


7 października 2012 Falcao rozpracował Malagę

Atletico Madryt pokonało na własnym stadionie Malagę 2:1 i zrównało się punktami z liderującą Barceloną. Dwa gole dla gospodarzy strzelił Falcao (drugiego mógł zdobyć Weligton, trudno powiedzieć). Honorowe trafienie dla gości zapisał na swoim koncie Roque Santa Cruz.


Udostępnij na Udostępnij na

Falcao ciągle strzela
Falcao ciągle strzela (fot. almion.es)

Przed meczem obaj trenerzy dokonali delikatnych korekt w składzie. Ani Pellegini, ani Simeone nie zdecydowali się na wystawienie swojej once de gala. Atletico zagrało bez Koke, ale za to z Emre, a Malaga bez Savioli, którego miejsce zajął Santa Cruz. Za sporą niespodziankę należy uznać również miejsce w składzie dla Adriana i Iturry. Obaj uchodzili ostatnio raczej za rezerwowych.

Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy. Już w 4. minucie Radamel Falcao wbił się w obronę gości i został powalony przez jednego z defensorów. Sędzia Perez Lasa stwierdził, że nic nie było, i puścił grę, nie zważając na protesty Kolumbijczyka. Napastnik Atletico nie pozostawał jednak długo smutny. Dwie minuty później wykorzystał doskonałą centrę Emre z lewej strony, wygrał pojedynek z Monrealem i umieścił piłkę w siatce. Miejscowi nie mogli wyobrazić sobie lepszego początku meczu. Po stracie bramki Malaga starała się szybko odpowiedzieć trafieniem kontaktowym, ale obrona Atletico grała dziś bardzo, bardzo dobrze. Obecność Roque Santa Cruza w ataku niejako wymuszała ostrzejszą i bardziej zdecydowaną grę defensorów z Madrytu. W końcu Paragwajczyk to zawodnik potężny, świetny w grze tyłem do bramki i zupełnie inny niż awizowany w pierwszym składzie Javier Saviola. Atletico szansy na podwyższenie wyniku szukało głównie w akcjach skrzydłami. Bardzo aktywny był Adrian, który w tym sezonie ciągle nie może odnaleźć dawnej formy. Asturyjczyk bardzo starał się obsłużyć Falcao jak najlepszym podaniem. Za każdym razem coś stawało mu jednak na przeszkodzie: albo spalony, albo minimalny brak precyzji, albo efektowna obrona któregoś z chłopców Pellegriniego.

W 36. minucie Malaga w końcu odpowiedziała tak, jak przystało na drużynę grającą w Lidze Mistrzów. Piłkę na środku boiska przejął Isco, uruchomił przytomnym zagraniem Camacho, a ten posłał dośrodkowane w pole bramkowe, gdzie już czyhał Roque Santa Cruz. Paragwajczyk nie zwykł marnować takich sytuacji. Umieścił futbolówkę w siatce i zmienił wynik starcia na 1:1. Cztery minuty później publiczność zgromadzona na Vicente Calderon mogła być świadkiem gola swoich ulubieńców. Wtedy to Falcao doskonale opanował długie podanie ze skrzydła i zgrał piłkę do Adriana, praktycznie otwierając mu drogę do bramki. Hiszpan, będąc sam na sam z Caballero, pośliznął się i zmarnował doskonałą okazję. Później okazało się, że sędzia odgwizdał pozycję spaloną byłego zawodnika Deportivo. Telewizyjne powtórki pokazały, że był to błąd. Bohaterem ostatnich minut pierwszej części meczu był bez wątpienia Weligton. Stoper najpierw po strzale głową niemal trafił do siatki Atletico, a minutę później ofiarną interwencją zatrzymał kontrę gospodarzy. Gdy sędzia zaprosił zawodników do szatni, goście byli w zdecydowanie lepszych humorach.

Parady Caballero na nic się dziś nie zdały
Parady Caballero na nic się dziś nie zdały (fot. as.com)

Druga część widowiska również zaczęła się od sytuacji Falcao. W 54. minucie Adrian, chyba największy boiskowy kolega Kolumbijczyka, dobiegł z piłką do linii bocznej, a później podał futbolówkę snajperowi, który w doskonałej okazji minimalnie przestrzelił. Był zawodnik Porto sygnalizował faul rywala, ale wydaje się, że mieliśmy do czynienia nie z przewinieniem, ale raczej zwykłą grą kontaktową. Bardzo dużo ożywienia wniosła zmiana, jaką w 60. minucie wykonał Diego Simoene. Argentyńczyk zdjął Turka Emre, a w jego miejsce desygnował do gry Urugwajczyka Cristiana Rodrigueza. Uśmiechnięty skrzydłowy już w swojej pierwszej akcji mógł mieć asystę przy trafieniu, rzecz jasna, Falcao. W odpowiedzi kontrę przeprowadziła Malaga. Isco posłał prostopadłe podanie do Eliseu, ale Portugalczyk nie był w stanie minąć twardego jak skała Mirandy.

Każda akcja Andaluzyjczyków przechodziła przez Isco. Młody pomocnik dwoił się i troił, by pomóc kolegom w strzelaniu goli, ale jego starania były bezowocne. Zdesperowany mediapunta zaczął więc próbować swoich sił w strzałach z dystansu. Jego bomba z 30. metra w 72. minucie prawie wpadła do siatki. Gdyby piłka leciała nieco niżej, mielibyśmy gola kolejki. W 76. minucie Falcao mógł odwdzięczyć się kolegom za ciągłe dostarczanie znakomitych podań. Kolumbijczyk zwiódł całą obronę Malagi i podał do niekrytego Cebolli, ale Urugwajczyk źle przyjął piłkę i nie zdołał oddać czystego strzału. W ogóle ostatnie dziesięć minut widowiska to niemal ciągłe ataki Atletico. Po serii rzutów rożnych miejscowi mieli co najmniej trzy doskonałe okazje, by pokonać Willy’ego Caballero. Dwa razy uderzał Radamel, a raz wprowadzony po przerwie Raul Garcia. Malaga wyraźnie zadowalała się remisem. Podopieczni Manuela Pellegriniego nie atakowali w sytuacjach, gdy przeczuwali, że efektem szarży ofensywnej będzie kontra Atletico. Jednak nawet taka ostrożność na nic się nie zdała, gdy na boisku przebywał Falcao. Kolumbijczyk w 90. minucie świetnie zachował się w polu karnym, wykorzystał zamieszanie wywołane wrzutką z rzutu wolnego i wpakował piłkę do siatki. Chyba wpakował. Zamieszanie było naprawdę wielkie. Realizator zapisał gola na koncie stopera Malagi, Weligtona. Trudno rozstrzygnąć, kto miał rację. Fakty są takie, że to Kolumbijczyk sprawił, że piłka w siatce się znalazła, nawet jeśli sam jej tam nie wpakował. Atletico wygrało arcyważny mecz, Falcao odzyskał prowadzenie w klasyfikacji strzelców. Żyć, nie umierać.

Komentarze
~wawa (gość) - 10 lat temu

i przez tego lamusa 90 dych w dup e

Odpowiedz
szwajc1212 (gość) - 10 lat temu

Czekałem na zapowiedź meczu Barcelony z Realem w
pana wykonaniu i się nie doczekałem . Miałem też
cichą nadzieję że będzie pan relacjonował ten
mecz na żywo i nawet miałem już zaplanowane
pytanie ;). Jestem załamany heh bo mój misterny
plan runął jak stary dach ! Czy serio Hiszpański
klasyk to taka "nudna wojna światów" ;D ? Tak czy
inaczej dziękuję za relację z meczu którego ja
nie miałem okazji zobaczyć :).

Odpowiedz
~zdenerwowany (gość) - 10 lat temu

ja ostatnio mialem 1250 w plecy bo chalsea
zremisowala z QPR >.

Odpowiedz
~Polak (gość) - 10 lat temu

dobry tytuł ciekawe jak rozpracował malage skoro
nie strzelil zwycieskiego gola tylko strzelil
pierwszy

Odpowiedz
~InstantKiller (gość) - 10 lat temu

Tak, owszem. Nie strzelił zwycięskiego gola, ale
jako pierwszy ROZPRACOWAŁ defensorów Malagi i
pokazał reszcie zespołu jak mogą próbować. ;>

Odpowiedz
~zefa (gość) - 10 lat temu

http://www.youtube.com/watch?v=kR07qRv7AVg&feature=pl
cp

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze