W ostatnim meczu drugiej kolejki Primera Division Atletico Madryt pokonało u siebie Athletic Bilbao 4:0. Trzy bramki zdobył Radamel Falcao, jednego gola dołożył Tiago, a gdyby nie dobra postawa Gorki Iraizoza, goście mogliby przegrać dużo wyżej.
Pierwsza groźna sytuacja w meczu zdarzyła się w 8. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie głową przestrzelił Miranda. Kolejny raz Gorkę Iraizoza sprawdził Gabi, a uczynił to po ciekawie rozegranym rzucie wolnym. Po dosyć wyrównanych pierwszych minutach gospodarze zaczęli coraz wyraźniej dominować, z biegiem czasu coraz częściej udawało im się swobodnie rozgrywać akcje z dużą liczbą graczy, a nawet odbierać piłkę głęboko na połowie rywala. Baskowie próbowali długich piłek na Aduriza, zastępującego nieobecnego Fernando Llorente, ale bez najmniejszego rezultatu.

Chłopcy Simeone wyróżniali się agresywnością, wysoko atakując gości. Przyniosło to oczekiwany rezultat w 20. minucie – po wrzucie piłki z autu Falcao świetnie urwał się Mikelowi San Jose, wpadł w pole karne i w pięknym stylu położył Iraizoza i przerzucił nad nim piłkę. 1:0 dla „Los Rojiblancos”! Po otwarciu wyniku gospodarze rozmyślnie cofnęli się na własną połowę, zapraszając nań „Los Leones”, i jednocześnie czyhali na ich błąd i możliwość przeprowadzenia szybkiej kontry. Sytuacja zaczęła się jednak nieco wymykać spod kontroli, a sygnałem ostrzegawczym dla „Los Colchoneros” był strzał Herrery z 29. minuty. W odpowiedzi Turan świetnie dośrodkował do Falcao, ale „Tygrys” tym razem przegrał pojedynek z Iraizozem.
Athletic nie potrafił się pozbierać również w trzecim kwadransie – kolejne strzały notowali zawodnicy gospodarzy: głową po rzucie rożnym uderzał Falcao, a na kopnięcie z dystansu zdecydował się Koke, ale mimo że szczególnie to drugie sprawiło mu sporo kłopotów golkiper „Los Leones” nie dał się pokonać. Sytuacje dla Atletico nierzadko wynikały z prostych strat po stronie rywali, którzy poza początkiem spotkania nie potrafili dotrzymać gospodarzom kroku. W 43. minucie „Los Rojiblancos” podkreślili swoją dominację – wracający ze spalonego Diego Godin dośrodkował z prawej strony na długi słupek, a tam w iście ekwilibrystyczny sposób wynik podwyższył Falcao! 2:0 na Calderon, a Marcelo Bielsa zapewne przekazał w przerwie kilka cierpkich słów swoim zawodnikom.
Drugą połowę od mocnego uderzenia starali się zacząć goście, ale pary starczyło im raptem na jedną akcję – i to nieudolnie wykończoną. Później ponownie do głosu doszło Atletico – rozochocony dokonaniami z pierwszej połowy, Falcao próbował nawet strzelać przewrotką. Gospodarze mogli sobie pozwolić w swoich zagraniach na sporą dawkę luzu – po jednej z takich szybko rozgrywanych i efektownych akcji nastrzelony piłką w rękę został Carlos Gurpegi. A że akcja miała miejsce w polu karnym, Teixeira Vitienes podyktował „jedenastkę” – którą na gola, i hat-tricka zarazem, zamienił Falcao. Nokaut na Vicente Calderon!












