Fabiański daje Arsenalowi finał!


Łukasz Fabiański okazał się niespodziewanym bohaterem Arsenalu. Dwie obrony na początku serii jedenastek dały „Kanonierom” awans do finału Pucharu Anglii. Mecz w regulaminowym czasie gry zakończył się remisem 1:1.


Udostępnij na Udostępnij na

Relacja z Wembley

Niesamowita przygoda Wigan Athletic z Pucharem Anglii dobiegła końca. Choć popularni „Latics” po raz czwarty w ostatnich 12. miesiącach zameldowali się na Wembley, ostatecznie przegrali z faworyzowanym Arsenalem.

Łukasz Fabiański obronił pierwsze dwa strzały rywali w serii rzutów karnych – wykonane kolejno przez wprowadzonych z ławki Gary’ego Caldwella oraz Jacka Collisona.

Mecz, podobnie jak wszystkie inne rozegrane w ten weekend w Anglii, został poprzedzony minutą ciszy ku pamięci ofiar tragedii na Hillsborough, gdzie przed 25 laty 96 kibiców Liverpoolu straciło życie podczas półfinału Pucharu Anglii. Zamiast jednak ciszy, na Wembley kibice obu drużyn pamięć tragicznie zmarłych fanów „the Reds” uczcili tradycyjnym już aplauzem.

W drodze na Wembley Arsenal wszystkie mecze rozegrał na własnym stadionie, kolejną pokonując Tottenham, Coventry, Liverpool oraz Everton. W półfinale „Kanonierzy” także mogli liczyć na wsparcie swoich kibiców – angielska federacja przekazała im 42 tysiące biletów, praktycznie dwa razy więcej niż dla Wigan (22 tysiące).

Poza szansą Yayi Sanogo, którego strzał głową z bliskiej odległości powstrzymał Scott Carson, pierwsza połowa zawiodła. Arsenal, który jeszcze w lutym przewodził tabeli Premier League, a miesiąc temu grał w Lidze Mistrzów, teraz zdawał się okazywać trochę za dużo szacunku rywalom, którzy na co dzień grają ligę niżej, w Championship.

I to właśnie goście z północy Anglii otworzyli wynik spotkania, kiedy po przeciętnej pierwszej połowie, w drugiej części spotkania Wigan odważenie rzuciło się na nieco zaspanych piłkarzy z Londynu.  

Callum McManaman, najjaśniejszy zawodnik drużyny Uwe Roslera, pognał w stronę pola karnego „Kanonierów” i powstrzymała go dopiero spóźniona interwencja Pera Mertesackera. Sędzia Michael Oliver nie śpieszył się z podjęciem decyzji, ale ostatecznie wskazał na jedenasty metr.

Do piłki podszedł Jordi Gomez i choć Łukasz Fabiański zgadł, w którą stronę Hiszpan uderzy piłkę, polski bramkarz nie był w stanie zatrzymać mocnego strzału.

Ataki Arsenalu ruszyły jednak dopiero po wprowadzeniu na boisko Oliviera Giroud. Decyzję, o ironio, ze złością wygwizdali kibice Arsenalu, którzy nie chcieli widzieć ciężko harującego Podolskiego schodzącego z boiska.

To właśnie francuski snajper, którego Wenger ominął w wyjściowej jedenastce, zainspirował „Kanonierów” do walki w pięciu szalonych minutach pomiędzy 80. a 85. minutą, kiedy  „Kanonierzy” stworzyli kilka kolejnych sytuacji strzeleckich. Najpierw głową w słupek uderzył Bacary Sagna. Chwilę później długą piłkę do Gibbsa zbił Sanogo, ale świetną obroną popisał się Carson, a z linii bramkowej futbolówkę wybił Michael Crainey. „Latics” byli jednak bezsilni wobec kolejnego rzutu rożnego.

Yaya Sanogo przyjął piłkę i zgrał do Aleksa Oxlade-Chamberlaina, który dobrze dośrodkował na głowę Mertesackera. Niemiec, który zawinił przy bramce dla Wigan, teraz bez problemu wpisał się na listę strzelców.

W dogrywce, tak jak i w regulaminowym czasie gry, pierwsza połowa zawiodła i obie drużyny groźniej ruszyły na bramkę rywali dopiero po krótkiej przerwie. Najbliższy wpisania na bramkę był Oxlade-Chamberlain, ale jego potężne uderzenie zza pola karnego zatrzymało się na poprzeczce bramki Scotta Carsona. 

Mecz ostatecznie rozstrzygnął się w serii „jedenastek”.

Wobec bezbłędnie wykonywanych karnych przez Artetę, Kallstroma, Giroud oraz Cazorli, o wyniku zadecydował pewnie interweniujący Fabiański. Wenger dotrzymał słowa i wystawił go we wszystkich pucharowych meczach „Kanonierów”, pomimo iż bramkarz nie przedłużył umowy z klubem i prawdopodobnie opuści latem północny Londynu. Na brak ofert nie powinien narzekać.

Obserwuj autora na Twitterze: @RobertBlaszczak

Komentarze
~mundry (gość) - 7 lat temu

no no szacunek dla tego szma....a !!!
hie hie !!!

Odpowiedz
~raki (gość) - 7 lat temu

Ale wy dajecie starw zdjecia

Odpowiedz
~zbychu (gość) - 7 lat temu

aha dz.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze