Turniej jest już bardzo blisko końca. Do wyłonienia mistrza Europy w piłce nożnej pozostał nam jeden mecz. Maksymalnie 120 minut plus rzuty karne i ten turniej dotrze do mety. Na podsumowanie całych mistrzostw przyjdzie jeszcze czas. Sprawdźmy, co działo się w półfinałach, na co warto zwrócić szczególną uwagę. Zapraszamy na podsumowanie 1/2 finału Euro 2020.
Na początek garść statystyk. W dwóch rozegranych na Wembley półfinałach kibice nie zobaczyli zbyt wielu bramek. Średnia bramek zdobytych w meczu na tym turnieju wynosi 2,80. W półfinałach mieliśmy szansę na zobaczenie pięciu bramek, co daje średnią 2,5. Zespoły zdecydowanie zmieniły swoją taktykę i zagrały bardziej pod wynik, skupiając się najpierw na zaryglowaniu dostępu do własnej bramki.
Nie zobaczyliśmy żadnej czerwonej kartki, a sędziowie po żółty kartonik do kieszeni sięgali zaledwie pięć razy. W obydwu rozegranych spotkaniach mieliśmy do czynienia z dogrywką. Pierwsza z dogrywek pozostała nierozstrzygnięta i zakończyła się początkowym wynikiem 1:1, w drugiej nosa Duńczykom utarli Anglicy, którzy strzelili bramkę w 104. minucie za sprawą Harry’ego Kane’a. Była to 7. dogrywka na tym turnieju, co czyni go najbardziej dogrywkowym w historii.
Najbardziej niedoceniany
Tutaj wciąż na prowadzeniu pozostaje Anglia. Miło jest być niedocenianym, a jednocześnie o jeden mecz od zdobycia tytułu. Tak naprawdę na tym turnieju Anglicy rozegrali jeden dobry i przekonujący mecz. Paradoksalnie swój ofensywny potencjał pokazali dopiero poza Wembley, w meczu z Ukrainą w Rzymie. Wszystkie pozostałe ich spotkania to kolokwialne męczenie buły. Nie inaczej było w półfinale z Danią. Choć na pewno nie powiemy, że był to nudny mecz.
Pierwsi na prowadzenie wyszli Duńczycy po strzale z rzutu wolnego Damsgaarda i właściwie od tego momentu ekipa Hjumlanda zaczęła się tylko bronić, zapominając o możliwości zdobywania terenu do przodu. Kontrolę i panowanie nad meczem przejęła Anglia, tylko co z tego? Właściwie nic. Po golu samobójczym Kjaera na 1:1 Anglicy wprowadzili taktykę klepania piłką, aż przeciwnik zaśnie. Nic z tego nie wynikało poza pojedynczymi okazjami, w których świetną pracę wykonywał Kasper Schmeichel. Mimo zwycięstwa w dogrywce Anglia na pewno nie przekonała postronnych widzów.
Największe rozczarowanie
Równie dobrze tę kategorię moglibyśmy nazwać największym skandalem. Największym rozczarowaniem tej fazy Euro 2020 byli sędziowie i działanie technologii VAR. W wozie VAR zasiadał między innymi Paweł Gil. Polak na pewno mógł sprawić, żebyśmy po meczu nie rozmawiali tylko o rzucie karnym, którego w opinii większości być nie powinno.











