Euro 2017 drużyn do lat 21 dobiegło końca. Był to piękny turniej zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym. Na polskich boiskach padło dużo bramek, z czego wiele z nich było przedniej urody. Dla jednych dwa tygodnie w Polsce były czasem owocnej rozgrywki, dla innych rozczarowaniem. Kilka drużyn zakończyło te mistrzostwa z poczuciem niewykorzystanej szansy, a część z nich, jak choćby Polska, poniosła klęskę. Warto przypomnieć sobie najważniejsze wydarzenia tego pięknego okresu Euro U-21 w Polsce.
Nadszedł czas, by przytoczyć najciekawsze chwile turnieju w Polsce. Warto też zastanowić się, jaka przyszłość czeka mistrza Europy, a także gospodarza turnieju, Polskę.
Rozczarowanie gospodarza
Wszyscy w Polsce z niecierpliwością oczekiwali na dzień 16 czerwca 2017 roku. Wtedy bowiem miały rozpocząć się mistrzostwa Europy U-21 w Polsce. Kibice nie czekali tylko na start tych rozgrywek, ale przede wszystkim na to, jak zaprezentuje się reprezentacja Marcina Dorny. Ostatnie dwa sparingi, przegrane z Włochami i Czechami, mogły dawać powody do niepokoju, ale nikt nie wyobrażał sobie, że Polska nie wyjdzie z grupy na własnej ziemi. Tu wychodzi na jaw podobieństwo do seniorskiej drużyny Franciszka Smudy, który w podobny sposób przygotowywał reprezentację na Euro 2012. Pokpiono sprawę, licząc na to, że podobnie jak kadra Nawałki, która średnio grała w sparingach przed Euro 2016, zespół Dorny zaprezentuje się co najmniej podobnie do swojej starszej generacji.
Niestety już pierwszy mecz podczas mistrzostw wyjawił liczne braki w przygotowaniu oraz w selekcji zawodników. Dorna stawiał na sprawdzonych piłkarzy, mimo iż oni w dużej części bardzo mało grali w swoich klubach. Słowacy mimo kiepskiego początku po golu Lipskiego zagrali spotkanie z Polską koncertowo, pokazując nam, ile mamy jeszcze do nadrobienia. Nie inaczej było w pojedynku ze Szwecją, kiedy to po identycznym początku biało-czerwonych i golu Monety Polacy oddali pole gry rywalow. Mimo słabej postawy na turnieju w Polsce Szwedzi sprawili, że naszym zaczynało brakować ochoty do gry. Ostatecznie cudem zremisowaliśmy ten mecz 2:2 po bramce z rzutu karnego Kownackiego, jednak styl, w jakim uzyskaliśmy ten remis, pokazuje, że był on niezasłużony.
Gwoździem do trumny okazało się jednak spotkanie z Anglią. Do awansu potrzebowaliśmy dwubramkowego zwycięstwa i remisu Słowacji ze Szwecją. Rzeczywistość okazała się dla nas brutalna, ponieważ Anglicy przejechali się po drużynie Dorny, wygrywając 3:0.
Cały turniej w wykonaniu Polski pokazał nam, jak wygląda nasze szkolenie. Jest ono po prostu przeciętne, ponieważ często zbyt szybko okrzykujemy kogoś talentem, a po kilku latach okazuje się, że po szybkim transferze na Zachód jego talent znika. Nadszedł czas na zmiany, ponieważ Lewandowski, Glik czy Błaszczykowski wiecznie grać nie będą.
Pech Słowaków i słaby mistrz
Słowacja przed tymi mistrzostwami była uważana, szczególnie przez Polaków, jako dobry rywal na początek turnieju. Zakładaliśmy pewne zwycięstwo w meczu przeciwko drużynie Pavla Hapala, lecz młodzi Słowacy zagrali bez żadnych kompleksów i wygrali bez problemów 2:1. Podobnie było w spotkaniach z Anglią i Szwecją, gdzie nasi południowi sąsiedzi prezentowali ładną i dojrzałą grę. Niestety dla nich, regulamin turnieju okazał się brutalny i ich świetna postawa na polskich boiskach nie dała im awansu choćby z drugiego miejsca.











