Espanyol Barcelona pokonał u siebie Athletic Bilbao 2:1 i zbliżył się w tabeli do drużyny z Kraju Basków. Mecz na Cornella El Prat nie zachwycił, a najciekawsze fragmenty spotkania były autorstwa słabo dysponowanego arbitra, Teixery Vitienesa.
Jedyne zaplanowane na poniedziałek spotkanie 34. kolejki Primera Division odbyło się w Barcelonie. Spotkali się sąsiedzi w ligowej tabeli, Athletic Bilbao i Espanyol. Oba zespoły śmiało mogą uchodzić za rewelację rozgrywek. Wbrew dużym oczekiwaniom z boiska w stolicy Katalonii bardzo długo wiało nudą. Trudno mówić o tym, że strzały z dystansu Javiego Marqueza czy Xaviera Castillo były godne meczu między siódmą i ósmą drużyną jednej z najlepszych lig na świecie.

Spotkanie na Cornella El Prat ciągnęło się jak flaki z olejem do 34. minuty. Wtedy przypadkowo odbita piłka znalazła się pod nogami Pablo Osvaldo, a ten spokojnie przyjął ją i momentalnie uderzył na bramkę. Futbolówka wtoczyła się do siatki obok zaskoczonego Gorki Iraizoza. Cały blok defensywny drużyny gości gorąco protestował, domagając się odgwizdania pozycji spalonej. Texeira Vitienes pozostał niewzruszony i tym sposobem gospodarze wyszli na prowadzenie. Powtórki nie rozwiały wątpliwości, być może arbiter zasugerował, że piłka trafił do Argentyńczyka po zagraniu któregoś z graczy Athletiku.
Espanyol nie zdołał dowieźć prowadzenia do przerwy. W 42. minucie po indywidualnej akcji tuż przed linią szesnastego metra upadł Markel Susaeta. Faulujący Joan Verdu obejrzał żółty kartonik, chociaż przekonywał arbitra, że w upadku Baska było sporo teatru. Do wykonania stałego fragmentu gry podszedł sam poszkodowany, który przepięknym strzałem nad murem nie dał szans Carlosowi Kameniemu.
Nieoczekiwanie Espanyol zaatakował jeszcze przed zejściem do szatni. Tym razem Katalończyków skrzywdził ewidentnie arbiter, który nie odgwizdał bezdyskusyjnego przewinienia Iraizoza na Ivanie Alonso. Urugwajczyk został powalony, gdy startował do piłki wypuszczonej kilka sekund wcześniej przez golkipera Athletiku. Baskijski bramkarz mógł spokojnie zakończyć udział w meczu po tej akcji. Sędzia nie dopatrzył się jednak przewinienia.

Po przerwie mecz wyglądał podobnie jak w pierwszej połowie. Tempo nie powalało na kolana. Mimo to pojawiały się sytuacje bramkowe. Idealną okazję na zdobycie drugiej bramki dla Espanyolu miał w 60. minucie Osvaldo. Po zagraniu ponad głowami obrońców Athletiku piłka trafiła do osamotnionego pod bramką Iraizoza Argentyńczyka. Ten spokojnie przyjął futbolówkę i uderzył z kilku metrów wprost w bramkarza. Tylko Osvaldo wie, jak mógł spudłować z tak bliskiej odległości. Ten sam zawodnik mógł pokonać Iraizoza chwilę później, kiedy strzelał z ostrego kąta. I tym razem górą z pojedynku z napastnikiem Espanyolu wyszedł baskijski golkiper, który zdołał sparować piłkę na rzut rożny.











