„Los Pericos” pewnie pokonali Valencię 4:0. Wynik otworzył w pierwszej połowie Cristian Gomez, cztery minuty później trafił Verdu. Po przerwie dzieła zniszczenia dopełnili Alvaro Vazquez i Kalu Uche. Espanyol, mimo że nie oddał wielu strzałów, był stroną zdecydowanie lepszą i nie pozwolił „Nietoperzom” na rozwinięcie skrzydeł.
Mauricio Pochettino, trener Espanyolu, przed starciem mówił, że spotkanie z Valencią jest jednym z tych, które trzeba wygrać. Desygnowana przez niego wyjściowa jedenastka potwierdzała, że Katalończycy zawalczą dziś o pełną pulę. Argentyńczyk wystawił najmocniejszy możliwy skład, w którym znalazło się miejsce dla wracających po kontuzji Sergia Garcii i Cristiana Alvareza. W ekipie „Los Ches” dwie niespodzianki – na szpicy zamiast awizowanego Aritza Aduriza zagrał Jonas Goncalves, a na skrzydle zamiast Feghouliego Pablo.

Początkowe minuty rozgrywanego w południe meczu pozostawiały wiele do życzenia. Najwyraźniej piłkarze obu drużyn nie byli jeszcze dobrze rozbudzeni. Pierwszy celny strzał oddał dopiero w 6. minucie Tino Costa po niezłej akcji przeprowadzonej prawym skrzydłem, ale piłkę pewnie złapał Cristian Alvarez. Odpowiedzią był wywalczony przez Espanyol rzut rożny, po którym sędzia spotkania odgwizdał rękę Jordiego Alby. Do przewinienia doszło jednak poza „szesnastką”, nie było więc mowy o rzucie karnym. Sytuacja ta w pewnym stopniu zmotywowała podopiecznych Pochettino do dalszych ataków – najpierw wywalczyli oni korner, a następnie do pozycji strzeleckiej doszedł Verdu, od którego lepszy okazał się Guaita. W 26. minucie kibice, którzy niezbyt licznie zjawili się dzisiaj na Estadio Cornella-El Prat, w końcu doczekali się bramki swoich ulubieńców. Z prawej strony dośrodkował Sergio Garcia, a wbiegający w pole karne Cristian Gomez pewnym strzałem pokonał Vicente Guaitę.
Kiedy już worek z bramkami został otwarty, łatwiej było o kolejne trafienia. Po dwóch kwadransach gry szczęścia zza pola karnego spróbował Joan Verdu i w efekcie uderzeniem lewą nogą nie dał szans walenckiemu golkiperowi. „Los Pericos” pragnęli pójść za ciosem, po kontrze Sergio Garcia był bliski znalezienia się w dogodnej sytuacji, by podwyższyć prowadzenie na 3:0. W polu karnym górą byli jednak obrońcy „Nietoperzy”. Długowłosy napastnik raz po raz nękał ofensywę ekipy Emery’ego. Niestety dla miejscowych fanów, w 38. minucie nie doszedł do podania Vladimira Weissa. W końcówce pierwszej odsłony zaatakować spróbowali gracze Valencii. W 44. minucie za wysoką piłkę do Mathieu zagrał Pablo. Groźniejszą sytuację wypracowali sobie za to Katalończycy. Chwilę przed gwizdkiem Iglesiasa Villanuevy dobry strzał oddał Javi Lopez, któremu zabrakło odrobiny celności. Do przerwy Espanyol zasłużenie prowadził 2:0.












