Kadra U-21 Szwecji rozgromiła Kazachstan 5:1, a cztery bramki padły łupem młodego napastnika N.E.C. Nijmegen. W rozmowie z iGolem piłkarz zdaje się na spokojnie podchodzić do tego osiągnięcia.
Korespondencja ze Szwecji
Wychowany w Szwecji napastnik szturmem zdecydował się wziąć europejskie salony. Kiedy młodzieżowa reprezentacja „Trzech Koron” podejmowała przed tygodniem Kazachów, dzięki czterem golom Erton Fejzullahu trafił do świadomości szerszego grona kibiców i menadżerów w Europie. Z niewinnie zapowiadającego się meczu, news o „nowym Zlatanie” pojawił się w mediach wszystkich krajów, zainteresowanych futbolem.
Robert Błaszczak: Te cztery gole to zasługa eksplozji formy czy słabej gry rywali?
Erton Fejzullahu: Ciężko powiedzieć. Każdy mecz jest ważny i w każdym daję z siebie sto procent. Czasami zdarza się mecz, jak ten przeciwko Kazachstanowi, kiedy wszystko wchodzi.
Szwecja może liczyć na coraz więcej piłkarzy urodzonych za granicą.
To nie ma znaczenia, kto jest skąd. Liczy się natomiast, kto gra najlepiej. Nie miejsce urodzenia, a forma powinna dyktować dla kogo jest miejsce w drużynie – tak klubowej, jak i międzynarodowej. Jeżeli jest się wystarczająco dobrym, powinno się grać.
Spodziewasz się powołania do kadry seniorów?
To nie ja zadecyduję, kiedy nadejdzie pora, aby trafić do kadry seniorów. Może i strzelając cztery bramki rówieśnikom pokazałem, że wyrastam z tego poziomu, ale w futbolu lepiej nic nie planować. Jeden mecz lepszy czy gorszy i kariera zmienia swój bieg.
Czy występy w kadrze mogą wpłynąć na twoją pozycję w klubie?
Zawsze gram w pierwszym składzie w klubie. Naturalnie, z radością spojrzą na moje osiągnięcie, ale wątpię, aby forma w kadrze dyktowała ewentualne szanse na grę w klubie.
Świetny występ tutaj, dobra gra w klubie. Mogą nadejść kolejne oferty transferowe…
Nie sądzę, aby tylko po jednym sezonie w Holandii zgłosił się po mnie jakiś większy klub. Kto wie, może i tak? Osobiście liczę na chociaż dwa lata w Eredivisie. To będzie dobra lekcja zawodowego życia za granicą i sprawdzenia, czy się nadaję, aby iść dalej. Jeżeli tak, podejmę to wyzwanie.
„Namaścili go nowym Zlatanem” – czytaj więcej o Fejzullahu na blogu autora.
Komentarz Dominika Wronki, szefa działu Eredivisie:
Erton to bardzo młody piłkarz, a sezon 2009/2010 jest przełomowy w jego karierze. Zmiana szwedzkiej Mjällby na N.E.C. była wyśmienitym wyborem. Być może klub z Nijmegen nie jest tym z górnej półki w Holandii, ale sama liga to doskonałe miejsce dla rozwoju młodych graczy. Od początku sezonu Fejzullahu ma miejsce w składzie Dwighta Lodewegesa, ale tylko trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców. Piłkarz w Eredivisie pokazuje się z bardzo dobrej strony, widać, że nie tylko zależy mu na strzelaniu kolejnych bramek, ale i grze zespołowej. Chyba wszyscy pamiętają świetne występy w Ajaksie, a jego młodszy rodak w niedługim czasie może stać się równie utalentowany.










