W piłce nawet najbardziej logiczne transfery potrafią stać się porażkami. Tak należy podsumować dorobek, jaki osiągnął w stolicy Mahir Emreli. Jeśli kibice Legii z czegoś Azera zapamiętają, to raczej nie z jego sportowych popisów.
Podpisanie kontraktu z byłym zawodnikiem Karabachu Agdam wydawało się strzałem w dziesiątkę. W kazachskim klubie napastnik strzelał jak na zawołanie. Przychodził do Legii w wieku 24 lat, co oznaczało, że klub mógł widzieć w nim spory potencjał sprzedażowy. Co sprawiło, że Emreli nie pokazał pełni swoich umiejętności?
Gra zespołu w lidze nie pomagała
Sporym uproszczeniem byłoby stwierdzenie, że napastnik dostosował się w lidze do gry całego zespołu. Nie sposób jednak nie zwrócić uwagi na to, że cała Legia grała w ekstraklasie bardzo słabo. Trudno wyróżnić w jej szeregach jakiegokolwiek piłkarza. To z pewnością nie ułatwia wejścia do drużyny nowemu zawodnikowi. Atmosfera wokół klubu była fatalna, media prześcigały się w informowaniu o kolejnych aferach, a to mogło mieć wpływ na boiskową postawę „Wojskowych”.
Pierwsze mecze Azera w koszulce mistrza Polski były bardzo udane. W eliminacjach do Ligi Mistrzów trafił dwukrotnie w wyjazdowym spotkaniu z Bodo/Glimt. Zanotował asystę w meczu rewanżowym. W następnych rundach nie potrafił jednak pokonać bramkarzy Flory Tallin oraz swojego obecnego pracodawcy, Dinama Zagrzeb. Warszawiacy odpadli z Chorwatami i pozostała im walka o Ligę Europy ze Slavią Praga. Dwumecz ten zakończył się dla polskiego zespołu sukcesem, a Emreli miał w nim swój spory udział, zdobywając dwie bramki.
Zawodnicy Czesława Michniewicza radzili sobie w europejskich pucharach bardzo dobrze. Wylosowali trudny zestaw przeciwników w fazie grupowej. Musieli mierzyć się z Leicester, Napoli oraz Spartakiem Moskwa. W sześciu spotkaniach z tymi rywalami Emreli zaliczył dwa trafienia. Legia po dwóch początkowych zwycięstwach zakończyła rozgrywki na ostatniej lokacie.
Na polskich boiskach było dużo gorzej. Łączenie ligi i występów w Europie okazało się ponad możliwości zespołu. „Wojskowi” skończyli rundę jesienną w strefie spadkowej, a z pracą musiał pożegnać się trener Czesław Michniewicz. Emreli w 15 ligowych meczach zdobył zaledwie dwie bramki, pudłując wielokrotnie w prostych sytuacjach.
Ligowy impas strzelecki
Bardzo trudno wytłumaczyć to, że Emreli strzelał w europejskich pucharach, a nie potrafił robić tego regularnie w lidze. W ekstraklasie nie ma rywali pokroju Napoli, Leicester czy Slavii Praga. Problemem mógł być styl gry Azera, który nie pasował do siłowej specyfiki polskiej ligi.










