Za nami pierwsze dzisiejsze mecze eliminacji do mistrzostw Europy 2012. Tym razem nie było żadnych niespodzianek i faworyci zwyciężali zgodnie z planem. Trzy punkty na swoim koncie zapisali Irlandczycy, Turcy, Rosjanie oraz Serbowie.
Armenia – Irlandia 0:1
Rezerwowy Keith Fahey zdobył na czternaście minut przed końcem jedyną bramkę meczu i zapewnił Republice Irlandii zwycięstwo w pierwszym meczu eliminacji Euro 2012. W pierwszej połowie bramki dla zespołu prowadzonego przez Giovanniego Trapattoniego mogli zdobyć Robbie Keane i Glenn Whelan. Pierwszego powstrzymał węgierski arbiter Zsolt Szabo, który uznał, że napastnik Tottenhamu jest na spalonym. Gospodarze najgroźniejszą okazję stworzyli w 17. minucie, gdy na strzał zdecydował się Mkhitaryan, ale piłka nie znalazła ostatecznie drogi do bramki Shaya Givena. W drugiej połowie nadal dominowali goście. W 63. minucie dobrą szansę zmarnował Keane. W 76. minucie dobre podanie w polu karnym otrzymał Fahey i zdołał umieścić piłkę w lewym dolnym rogu ormiańskiej bramki. W końcówce gospodarze zerwali się do frontalnego ataku, ale dobrze spisywali się Richard Dunne czy Shay Given. Irlandczycy przekonali się, jak trudno jest wygrać w Erewanie. Po takim boju każdy kolejny mecz może wydawać się łatwiejszy.
Kazachstan – Turcja 0:3

Przed dwoma laty Turcy zagrali na Euro 2008, w którym po niesamowitych bojach dostali się aż do półfinału. Później nieoczekiwanie nie zdobyli przepustek na finały mistrzostw świata w RPA. Awans do Euro 2012 ma być swego rodzaju odkupieniem win dla tureckich piłkarzy. Ogromną chęć swoistego odkupienia pokazał właśnie mecz z Kazachami. Już po 26 minutach goście prowadzili 2:0. Zszokowani gospodarze nie mogli powstrzymać Ardy Turana i Halila Altintopa. Po przerwie nadal dyrygowali piłkarze tureccy, a potwierdzeniem wysokiej klasy był trzeci gol zdobyty przez Nihata.Turcja rozpoczęła boje w znakomitym stylu. Co prawda rywal nie należał do tych z najwyższej, a nawet średniej europejskiej półki, ale punkty za wygraną z Kazachstanem są tak samo ważne jak za pokonanie Włochów czy Anglików.
Mołdawia – Finlandia 2:0
Pierwszy z nich jest obecnie rezerwowym w Cracovii Kraków, drugi nie zrobił furory w Legi Warszawa. Dziś byli jednak bohaterami swoich drużyn i prawdopodobnie całego kraju. O kim mowa? O bohaterach spotkania Mołdawia – Finlandia, Alexandru Suworowie i Anatoliju Doroszu. Przed spotkaniem za faworyta uchodziła Finlandia. Doświadczeni piłkarze z kraju Janne Ahonena mieli pokazać Mołdawianom miejsce w piłkarskim szeregu. Początkiem nieszczęść dla gości była czerwona kartka dla jednego z najlepszych piłkarzy, doświadczonego Samiego Hyypii. Były zawodnik Liverpoolu jest jednym z najmocniejszych punktów swojej defensywy, co było widać, gdy musiał opuścić plac gry. Wówczas swoją szansę zwęszyli gospodarze, ale do przerwy ani razu nie potrafili umieścić piłki w bramce. W drugiej połowie na boisku pojawił się Suworow i to on dał prowadzenie swojej drużynie. Finowie, chcąc wyrównać, odkryli się, co skrzętnie wykorzystali gospodarze i drugiego gola strzelił Dorosz. Wynik nie zmienił się do końca spotkania i Mołdawia może się cieszyć ze znakomitego początku eliminacji. Ciekawe jest to, że bohaterowie dzisiejszego spotkania w Polsce nie potrafili (Dorosz) bądź nie potrafią (Suworow) odgrywać znaczących ról. Cóż, nasza liga jest specyficzna, bo przecież Warszawa i Kraków to stolice Polaków.










