Dobiegła końca druga kolejka eliminacji Euro 2012. Na stadionach w Europie nie brakowało emocji i bramek. Kilka zespołów wręcz rozstrzelało swoich rywali. Zdecydowanie największa radość panuje we Francji. Podopieczni Laurenta Blanca po dobrej grze pokonali Bośnię 2:0.
Niemcy – Azerbejdżan 6:1
W tym meczu faworyt mógł być tylko jeden. Zaczynającym we wtorek rywalizację w eliminacjach kontynentalnego czempionatu, Azerom dawano iluzoryczna szanse na pokonanie trzeciej drużyny świata. Niemcy potyczkę w Kolonii rozpoczęli bardzo pechowo. Zaledwie po jedenastu minutach gry boisko z powodu kontuzji opuścił filar miejscowej defensywy, Per Mertesacker. Zastąpił go Heiko Westermann. Zmiana ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie minęło pół godziny gry, a to właśnie obrońca Schalke 04 Gelsenkirchen dał prowadzenie swojej drużynie. Na przerwę jednak Azerowi schodzili z bagażem aż trzech bramek. W doliczonym czasie tej części na listę strzelców wpisali się Lukas Podolski i Miroslav Klose. Po siedmiu minutach od wznowienia goście zdobyli gola. Pech chciał, że Raszad Sadygow pokonał własnego bramkarza, podwyższając na 4:0 dla miejscowych. Ból Azerów złagodził niedługo później Wagif Dżawadow, umieszczając piłkę w siatce Neuera. Ostatnie słowa należały jednak do gospodarzy. Tuż przed końcem dzieła zniszczenia Azerbejdżanu dopełnili Badstuber i ponownie Klose.
Irlandia – Andora 3:1
Podobnie, jak w Kolonii, kibice zgromadzeni na stadionie w Dublinie spodziewali się jednego wyniku. Po minimalnym zwycięstwie nad Armenią w grę wchodziła wyłącznie wysoka wygrana nad słabiutką Andorą. Gospodarze od razu rzucili się do ataku. Minął zaledwie kwadrans, a piłka już znalazła się w siatce Gomeza, a jego katem okazał się Kevin Kilbane. Andorczycy uciekali się do fauli, czego efektem były żółte kartki. Tuż przed przerwą piłka po raz drugi wpadła do ich bramki. Tym razem Zielona Wyspa oszalała za sprawą Kevina Doyle’a. Jednak na przerwę piłkarze schodzili przy wyniku 2:1. Kontaktowego gola dla gości zdobył Martinez. Również drugą połowę Irlandczycy rozpoczęli z wysokiego c. Po dziesięciu minutach od wznowienia gry, Gomez do siatki po piłkę sięgnął po raz trzeci. Tym razem w sędziowskim notesie znalazło się nazwisko Robbiego Keane’a. Mający dwubramkową przewagę, miejscowi uspokoili grę, lecz nadal dążyli do zdobycia kolejnych goli. Ta sztuka jednak im się nie udała i mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem Irlandii 3:1.
Szwajcaria – Anglia 1:3
Starcie Szwajcarów z Anglikami zaliczało się do jednych z najciekawszych rozgrywanych we wtorkowy wieczór. Kadra „Trzech Lwów” pokrzepiona wysoką wygraną nad Bułgarią miała wszelkie predyspozycje, by pokazać podopiecznym Ottmara Hitzfelda, kto będzie górą w potyczce na Sankt-Jakob Park. Pierwsze minuty zdecydowanie należały do gości. Ci potrzebowali zaledwie dziesięciu na umieszczenie piłki w siatce. Synowie Albionu prowadzenie objęli za sprawą Wayne’a Rooneya. Jednak chwilę później ekipa z Wysp straciła Theo Walcotta. Kontuzjowanego gracza Arsenalu zmienił Adam Johnson. Nie przeszkodziło to jednak podopiecznym Fabio Capello w kontynuowaniu dobrej gry. Z dobrej strony pokazywał się autor piątkowego hat-tricka, Jermaine Defoe. Do przerwy jednak piłka do siatki powtórnie nie wpadła. Na początku drugiej połowy zadanie przyjezdnym ułatwił Lichsteiner, który został wyrzucony z boiska za dwie żółte kartki. Wyspiarze z prezentu skorzystali i w 69. minucie na 2:0 podwyższył Johnson. Lecz Helweci nie złożyli broni. Zaledwie 120 sekund później kontaktowego gola dla gospodarzy zdobył Shaqiri. Liczący na przebudzenie swoich rywali kibice zgromadzeni na stadionie bardzo się rozczarowali. Na 180 sekund przed końcem gospodarzy dobił Darren Bent.









