Dwóch wielkich trenerów powiedzie w środę do boju drużyny, które od zawsze toczą ze sobą niezapomniane pojedynki. Real, który w tym sezonie przeszedł drogę od upokarzającej ligowej porażki do triumfu nad odwiecznym rywalem w Pucharze Króla, podejmie na własnym stadionie Barcelonę. Spotkanie w Madrycie z pewnością można uznać za przedwczesny finał tegorocznych rozgrywek Champions League.
Pep Guardiola i Jose Mourinho, tak jak Carlos Rexach i Vicente del Bosque przed dziewięciu laty, stoczą ze sobą bój i rzucą na boisko wszystkie siły, by osiągnąć finał rozgrywek w Londynie. Wielu piłkarzy ma na koncie kartki i kolejne upomnienia, które mogą ich wyeliminować z gry w rewanżu lub w finale. Z pewnością nikt nie będzie kalkulował. Pokazały to dwa ostatnie starcia tych drużyn, w których dominowała twarda, kontaktowa gra, dzięki czemu Real Madryt zyskał sporo w oczach fachowców. Skazywani na porażkę piłkarze z Madrytu będą mieli okazję udowodnić, że pieniądze inwestowane w ostatnich latach przez Florentino Pereza nie były wyrzucone w błoto.

Real Madryt zagra w pierwszym spotkaniu półfinałowym bez kontuzjowanych Samiego Khediry i Fernando Gago oraz zawieszonego za kartki Ricardo Carvalho. Brak Portugalczyka oznaczać będzie zapewne grę w pierwszym składzie Raula Albiola, który niezbyt dobrze wspomina ostatnie starcie z Barceloną w Madrycie. Khedirę zastąpi Lass, który stworzy z Pepe i Xabim Alonso wzmocniony środek pola madryckiej drużyny. Hiszpańskie media przewidują, że jako napastnik ponownie wystąpi Cristiano Ronaldo, a na ławce rezerwowych znów zasiądą Emmanuel Adebayor, Gonzalo Higuain i Kaka.
Znacznie większe problemy personalne mają zwycięzcy Ligi Mistrzów sprzed dwóch lat. W barwach Barcelony na pewno nie wystąpi ciężko chory Eric Abidal. Kontuzji nabawili się również Adriano i Maxwell, a pod znakiem zapytania stoją występy Gabriela Milito i Carlesa Puyola. Ostatnie dni przyniosły również informację o urazie Andresa Iniesty. Sztab szkoleniowy katalońskiej drużyny wyklucza jego występ w środowym meczu. Trudno oceniać, na ile jest to rzeczywistość, a na ile gra psychologiczna przed starciem, w którym decydować mogą detale. Tym bardziej że Iniesta, Puyol i Milito dostali powołania na półfinałowe starcie z odwiecznym rywalem. Krótka ławka rezerwowych klubu z Katalonii jest w tym momencie atutem Realu, bo trener Guardiola być może będzie zmuszony wystawić na pozycji stopera nominalnego defensywnego pomocnika. Szkoleniowiec Barcelony ma na pewno mniejsze pole manewru niż Jose Mourinho, który w dodatku dysponuje rezerwowymi w bardzo dobrej formie. Dobrym prognostykiem dla sympatyków „Dumy Katalonii” jest koniec fatalnej passy strzeleckiej Davida Villi, który po jedenastu meczach bez gola trafił do siatki w spotkaniu z Osasuną.











