Po laniu, jakie w pierwszym spotkaniu dostali frankfurtczycy od FC Basel, sprawa awansu wydaje się już zamknięta. Zbliżające się spotkanie ma być jedynie dopełnieniem formalności i jednocześnie pożegnaniem się z tymi rozgrywkami.
Spowodowane jest to nie tylko porażką w pierwszym meczu, którą „Orłom” będzie niezwykle trudno odrobić, a co za tym idzie – również walka o sam finał wydaje się rzeczą niemalże nie do osiągnięcia. Także i miejsce w 1. Bundeslidze zajęte przez piłkarzy Eintrachtu nie upoważnia ich do reprezentowania Niemiec na arenie międzynarodowej.
Zakończony sezon 2019/2020 nie należał do najlepszych w wykonaniu podopiecznych Adiego Huettera. Dająca pewną świeżość drużyna z Frankfurtu zakończyła sezon Bundesligi na odległym 9. miejscu, które nie zagwarantowało startu zespołu nawet w kwalifikacjach do Ligi Europy. Mimo to drużyna wciąż jest w grze.
Z powodu pandemii koronawirusa europejskie rozgrywki zostały przełożone. Zostają wznowione długo po zakończeniu rozgrywek ligowych m.in. w Niemczech. Dla Eintrachtu oznacza to, że choć sezon ligowy się dla niego skończył, pucharowa przygoda wciąż trwa.
Jak długo?
Od ostatniego starcia 1/16 Ligi Europy z FC Basel minęły trzy miesiące. I choć w tym czasie działo się wiele, to wynik z pierwszego meczu pozostaje wciąż aktualny. Porażkę 0:3 będzie trudno odrobić, więc bardzo najbardziej prawdopodobny będzie w tej sytuacji brak awansu niemieckiego zespołu.
Klęska, jakiej doznał Eintracht na własnym stadionie, jest na tyle poważna, że niemalże eliminuje zespół z Frankfurtu z dalszych rozgrywek. By awansować, piłkarze z Commerzbank Arena musieliby wygrać co najmniej 4:0, i to w dodatku na wyjeździe.
Na to jednak się raczej nie zanosi. Po pierwsze, Eintracht, choć grał dobrze, miał momenty słabości. Po drugie ekipa z Bazylei też przecież nie należy do kopciuszków. Jeśli przykładowo taka Kolonia jest w stanie powstrzymać 11. zespół Bundesligi, to tym bardziej czołowa ekipa ze Szwajcarii nie da odebrać sobie awansu.
Zawodnicy Adolfa Huettera w sezonie 2019/2020, choć niejednokrotnie imponowali skutecznością nawet w Lidze Europy, to także wielokrotnie pokazywali słabości w defensywie. Tak było choćby w starciu z Victorią Guimaraes, kiedy przegrali na własnym stadionie 2:3. Gdyby jednak awans miał stać się faktem, potrzebna byłaby najlepiej forma z października. To właśnie wtedy zespół z Frankfurtu rozniósł Bayern 5:1.
Bundesligowy finisz
„Orły”, kończąc rozgrywki 1. Bundesligi, miały zamiar w jakiś sposób jeszcze wywalczyć sobie prawo gry w europejskich pucharach. Jednak zanim niemiecka liga w ogóle wznowiła sezon, było wiadomo już, że o punkty, szczególnie na samym początku, będzie bardzo trudno. Spotkania z Borussią Moenchengladbach oraz Bayernem Monachium nie zapowiadały kompletu punktów. I jak się później okazało, prognozy te się sprawdziły.










