Źle się dzieje w małym, baskijskim miasteczku. Po siedmiu historycznych latach w klubie ze stanowiska prezesa rezygnuje Alex Aranzabal, człowiek w dużej mierze odpowiedzialny za ostatnie sukcesy drużyny Eibaru. Strzał w stopę czy szansa na lepsze jutro?
Dla kibiców „Armeros” czas rządów Aranzabala był bez wątpienia owocnym okresem w historii drużyny z 30-tysięcznego miasteczka. To właśnie pod wodzą tego człowieka Eibar zanotował historyczny awans do La Liga i zajmuje obecnie spokojne miejsce w środku tabeli, rozgrywając najlepszy sezon w historii klubu.
21 kwietnia sam prezes poinformował, że w maju poda się do dymisji, nie wypełniając tym samym trwającej do 2017 roku umowy. Hiszpan, jak twierdzi, kierował się powodami osobistymi, natomiast klub nie chciał złożyć żadnych wyjaśnień w tej sprawie. Nieoficjalnie jednak wiadomo, że chodzi o konflikt, który powstał po zwolnieniu z Eibaru trenera Gaizki Garitano w poprzednim sezonie. Decyzja o zakończeniu współpracy z autorem awansu najpierw do Segunda, a potem do Primera Division podzieliła zarząd klubu z Kraju Basków, a zatrudnienie na zwolnionym stanowisku Jose Luisa Mendilibara spotkało się z dezaprobatą znacznej części udziałowców.
Decyzja o dymisji [Aranzabala] została uzgodniona podczas ostatniego posiedzenia Rady Administracyjnej i zgodnie z planem miała wejść w życie pod koniec sezonu. Jednak wobec informacji opublikowanych w ostatnim czasie, z szacunku dla akcjonariuszy i kibiców, zarząd nie chce przedstawiać żadnych dodatkowych wyjaśnień w tej sprawie.
Alex Aranzabal zasłynął w środowisku piłkarskim nie tylko jako jeden z najmłodszych prezesów w historii Primera Division, ale też jako osoba, która potrafiła z małego klubu zrobić markę rozpoznawalną w Europie. Jego podejście do zarządzania drużyną piłkarską było dosyć ekscentryczne, często mówił o „futbolu poza futbolem”, czyli promowaniu zespołu nie tylko na tle sportowym, ale przede wszystkim ekonomicznym. Jak sam to określał, „el fenomeno del Eibar” zwraca większą uwagę na podłoże klubu i to, co dzieje się wokół niego. Efekt? Niemal całkowita spłata zadłużenia klubu i finansowe wyjście na zero, co w Hiszpanii jest nie lada wyzwaniem.
Możemy mówić o sukcesie, ponieważ tak bardzo przywiązujemy wagę do aspektów ekonomicznych i biznesowych. Klub musi być opłacalny, musi być reklamą, narzędziem do zasilania nie tylko miasta, ale i całego regionu.











